W średniowieczu do niszczenia murów miejskich podczas oblężeń służyło wiele machin wojennych. Dawało się je wykorzystać na dalekich i krótkich dystansach. Z machin o dalekim zasięgu najchętniej korzystano z katapult, a jako pocisków do tej broni stosowano kamienie lub coś płonącego. Czasami jednak katapulty służyły nie tylko do miotania pocisków. Zastosowanie, na które wpadli Tatarzy w zimie 1346 roku przeszło ich najśmielsze wyobrażenia. Nagle, z oblężenia jednego portu, Kaffy na Krymie, Tatarzy zmienili bieg wydarzeń całego kontynentu europejskiego. To, co zrobili pod murami tej twierdzy, wpłynęło na losy całej Europy.

 

Skąd ta dżuma w Europie?

 

Chociaż nie jest to w 100 % pewne, to jednak najczęściej wymienia się, jako przyczynę pojawienia się dżumy w Europie, przywleczenie zarazków przez chińskich kupców. Handlowali oni futrami, nieświadomi, iż zawierają w sobie pchły roznoszące tą straszną chorobę. W ten sposób zaraza dotarła do Tatarów, których szybko zdziesiątkowała. Mimo to, Tatarzy oblegli Kaffę zamieszkałą w większości przez kupców włoskich. Nie mogąc zdobyć portu, wódz tatarski postanowił wykorzystać katapulty do pozbycia się ciał zarażonych zmarłych, a przede wszystkim do uprzykrzenia życia oblężonym.

Zainteresowanych podstępem podczas działań wojennych zachęcam do zobaczenia artykuł 10 najpopularniejszych podstępów wojennych w dziejach.

W ten sposób Tatarzy przerzucili poza mury gnijące ciała zmarłych na dżumę, które szybko spowodowały rozszerzenie zarazy. Ci, którzy przeżyli z włoskich kupców, wsiadali na statki i uciekali do Genui, Mesyny i Wenecji powodując, nieświadomie, dalszą eskalację na przełomie 1347/1348 roku czarnej śmierci w Europie. Mylili się jednak Tatarzy, jeśli myśleli, że wystarczy pozbyć się ciał, a choroba odejdzie od nich jak ręką odjął. Dokończyła ona swoje dzieło dziesiątkując atakujących do tego stopnia, iż musieli zwinąć oblężenie.

 

Czarna śmierć pustoszy Europę

 

Przybycie zarażonych kupców i marynarzy włoskich do Mesyny spowodowało tak wielką panikę wśród mieszkańców miasta, iż przepędzili oni nieproszonych gości. Obawa o swoje życie przyczyniła się niebawem do ucieczek z miasta pierwszych grup ludności, a później kolejnych. W ten sposób nie tylko sami mieszkańcy Mesyny zostali zarażeni, ale także zaczęli zarażać innych. Wszędzie tam, dokąd zawędrowali, znaczyli drogę kolejnymi zarażonymi, a w efekcie milionami trupów. Granice przy tym nie były żadną przeszkodą. W lipcu 1348 roku dżuma dotarła do Paryża oraz południowo-zachodniej Anglii. Wraz z początkiem 1349 roku atakowała już ludność Londynu, a pod koniec tegoż roku Szkocję. Rok później epidemia pustoszyła północną Europę, po czym ze Skandynawii rozprzestrzeniała się w różne regiony kontynentu, najbardziej szalejąc na południu oraz powracając na wschód do Tatarów, zbierając najbardziej śmiercionośne żniwo do 1352 roku.

 

Szybkość posępnych żniwiarzy

 

Tempo kolejnych ataków dżumy było zatrważające. W związku z tym przyczyny tak szybkiego rozprzestrzeniania się tej choroby stanowiły aż do lat 90. XIX wieku tajemnicę. Zmieniło się to wraz z epidemią, jaka nawiedziła ówcześnie Hongkong. Przebywający tam szwajcarski naukowiec Aleksander Yersin znalazł bowiem wyjaśnienie, którym okazały się bakterie Pasteurella pastis przenoszone na organizmy przez szczury. Zwierząt tych żyło na statkach w Kaffie tak dużo, że zaraza miała wszelkie warunki do przenoszenia się w Europie z jednego regionu w drugi. Przy czym było kilka powodów, które ten stan potęgowały. Były to:

  • rozwój szlaków handlowych, którymi rozprzestrzeniała się choroba poprzez pchły (w futrach) oraz szczury (na statkach)
  • spadek odporności ludzi przez słabe zbiory, a w związku z tym problem głodu. Słabe zbiory przekładały się na ogólny spadek poziomu rozwoju gospodarczego. Niskie zbiory wynikały z krótkich letnich okresów, chłodniejszych zim, wreszcie braku niekiedy rąk do pracy przez brak wiosek (niszczonych przez wojska w toku wojny stuletniej między Anglią i Francją)
  • obok pięknych pałaców bogatych elit żyli biedacy, nędzarze w brudnych, walących się ruderach w średniowiecznych miastach. Brak pożywienia, wylewanie nieczystości na ulice, wszystko to stanowiło doskonałe warunki do rozwoju zarazków. Słowem idealne siedlisko dla roznoszących dżumę pcheł i szczurów.

 

Metody walki z zarazą

 

Niewiedza dotycząca przyczyn rozprzestrzeniania się zarazy powodowała, iż za najprostszy możliwy powód uznawano powietrze. Owe morowe powietrze miało powodować, że dżuma atakowała kolejne miasta, wsie, a w końcu całe kraje. Jeśli już ustalono mniej więcej, z czym należy walczyć (nie było to takie wcale pewne, dla wielu dżuma była wynikiem koniunkcji planet!), że jest to powietrze lub cokolwiek innego, to wymyślano rozmaite metody walki z zarazą. Najczęściej były to:

  • izolacja, bardzie lub mniej, radykalna. Radykalną formę zastosował jeden z uczonych z Maroka, który otoczył swój dom murem i nie wychodził do zakończenia dżumy. Mniej radykalne zastosowania izolacji, aczkolwiek też istotne, zastosowały władze miejskie w Mediolanie. Nakazywały one zamurowywanie drzwi i okien w domach, w których mieszkali zarażeni. Akurat w Mediolanie pomogło to w uchronieniu miasta od spadku populacji, ale w innych miejscowościach już niekoniecznie. Przeważnie, gdy w domu zarażała się jedna osoba, to po jakimś czasie także reszta domowników zaczynała cierpieć na dżumę. Wynikało to z faktu, iż chorych nie oddzielano od zdrowych. Pozwalano, żeby umierali w domu, a to skutkowało zarażaniem nawet trzody, czy zwierząt domowych tj. psy czy koty. Pewną formę izolacji zastosowała również Wenecja. W mieście tym w 1374 roku zakazano wstępu podróżnikom, których podejrzewano o zarażenie. Z kolei w Marsylii władze wymyśliły w 1383 roku kwarantannę (od włoskiego „quarante” – 40), która miała wynosić 40 dni dla statków z zarażoną załogą.
  • lekarze zajmujący się chorymi nosili ubrania ochronne, żeby się nie zarazić. Doczepiali do swoich masek dzioby z korzeniami, które oczyszczały powietrze. Oprócz tego nosili dymiące pochodnie, które pozwalały wypalać wrzody bez zbliżania się do zarażonych.

strój ochraniający przed czarną śmiercią

  • wielu ludzi rozpatrywało problem z punktu religijnego. Szukali oni oparcia w chrześcijaństwie. Sceptycy dostrzegali jednak, że choroba tak samo atakowała zarówno świeckich, jak i kler. Dla przykładu biskup Rochester w Anglii ze swoich domowników pochował wszystkich i pozostał sam. Zmarło mu więc 4 księży, 5 szlachciców, 7 młodych kleryków, 6 paziów, 10 służących. We Francji franciszkanie wyliczali aż 125 tys. ofiar w swoim zakonie. Brat Petrarki, mnich o imieniu Gherado z Montrieux pod Marsylią pochował wszystkich zakonników ze swojego klasztoru, aż przy życiu pozostał sam z psem. Pomimo tych danych wielu ludzi ufało, iż tylko Bóg może odmienić losy Europy. Mnożyły się w takim razie grupy biczowników, którzy chłostali się publicznie biczami z, okutymi metalem, rzemieniami.

 

Skutki czarnej śmierci w Europie

 

Choroba, która nawiedziła Europę, a następnie spustoszyła pod względem demograficznych poszczególne kraje, okazała się tragiczną w swoich skutkach. Od tej pory kontynent już nigdy nie był taki jak wcześniej. Chociaż nie był to pierwszy raz, kiedy dżuma nawiedziła Europę (silny atak zarazy nastąpił w 590 r.), ani ostatni (szalała ta choroba szczególnie w XVII wieku: Gdańsk – 1602 rok, Londyn – 1625 rok, ponownie w Anglii w 1665 roku, ale także później zdarzały się epidemie np. w Marsylii i okolicach w 1720 roku i to są jedynie najtragiczniejsze epidemie), to jednak zaraza, która dotarła, po części przez Tatarów, a po części przez nieświadomych kupców włoskich, była najbardziej śmiercionośną epidemią w historii świata.

W dalszym ciągu nie wiemy, ile ludzi zmarło wtedy, gdyż nikt nie prowadził statystyk zgonów. Naukowcy najczęściej wyliczali od 20 do 25 milionów Europejczyków, którzy zmarli w wyniku dżumy. Coraz częściej jednak pojawiają się szacunki mówiące o 75, 150, a nawet 200 milionach ofiar. Biorąc jednak pod uwagę, iż historycy określają, że do połowy XIV wieku Europę zamieszkiwało ok. 70 milionów ludzi, to najprawdopodobniej na czarną śmierć zmarł, co trzeci Europejczyk. Najbardziej katastrofalne dane pochodzą z Florencji, gdzie zmarło 45 tys. mieszkańców z 90 tys. wszystkich, czy ogólnie z Anglii. Na wyspach z 4,5 miliona ludzi zmarł milion.

czarna śmierć

Przedstawione metody i wiele innych nieopisanych tutaj prób ustrzeżenia się przed zarazą, nie zatrzymały dżumy szalejącej w Europie. Gdzieniegdzie pomogły, nawet częściowo, w zatrzymaniu epidemii, w innych natomiast obszarach w ogóle się nie sprawdziły, wobec faktu, iż przenoszące bakterie tej choroby pchły i szczury nie były odizolowane od ludzi. W każdym bądź razie musiało minąć aż 150 lat, aby stary kontynent odzyskał dawny poziom demograficzny po czarnej śmierci. Tak oto taktyka oblężnicza Tatarów stała się przyczyną śmierci co trzeciego Europejczyka na starym kontynencie.