Zastanawiając się na chrztem Polski pojawia się od razu wiele wątpliwości. Stanowią one niejako podważenie tego, co tak naprawdę uczymy się lub nauczamy w szkole sprawiając, że w istocie prawie nic nie jest pewne. Prawie, gdyż jedynie, co oczywiste, to to, że nastąpił chrzest Polski. Nie wiemy jednak, ani kiedy to nastąpiło (zarówno nie znamy daty rocznej, jak i dziennej), ani jakie były okoliczności, które skłoniły do takiej ważnej decyzji Mieszka I, ówczesnego władcę państwa Piastów.

Na podstawie badań historycy zdołali ustalić, iż przyczyny przyjęcia chrztu przez Mieszka I były z pewnością polityczne (przynajmniej większość środowiska wyklucza przyczyny religijne). Wynikały one z trudnej sytuacji politycznej, w jakiej znalazło się młode państwo polskie, które w latach 50. i 60. X wieku było nie tylko nękane przez możnych niemieckich i ich sojuszników słowiańskich (Wieletów), ale znalazło się w groźbie trwałego podporządkowania, rosnącemu we wpływy w Europie, cesarstwu niemieckiemu Ottona I.

Podwójne zagrożenie stanowiło ogromne niebezpieczeństwo dla Polski, która ciągle krzepła pod względem swojej państwowości, spajała poszczególne ziemie plemienne w jeden organizm, i łatwo mogła ulec silniejszemu przeciwnikowi. Na dworze piastowskiego władcy pilnie poszukiwano wyjścia z trudnej sytuacji. Rozwiązaniem było zawarcie sojuszu z kimś, kto mógł zneutralizować ewentualne zagrożenie i zbliżyć Polskę do Cesarstwa Niemieckiego. Takim współpracownikiem mógł zostać książę czeski, Bolesław, bliski sąsiad Polski, graniczący z nią od południowego-zachodu. Ponadto Bolesław czeski był lennikiem wojowniczego cesarza Ottona, a więc sojusz z nim, mógłby także unormować stosunki Polski z Cesarstwem, oraz, co najważniejsze, Czech sam walczył ze Słowianami, którzy napadali na władztwo Mieszka I. W tym planie ratowania państwowości polskiej, był jeden mały szkopuł, z którym należało się uporać. Zawieranie sojuszy w ówczesnej chrześcijańskiej Europie, do której należeli cesarz Otton I i książę Bolesław, ale był jeszcze z niej wyłączony poganin Mieszko I, odbywało się w ten sposób, iż układy polityczne między poszczególnymi państwami, przypieczętowywano odpowiednimi małżeństwami przedstawicieli obu stron. Książę Bolesław miał córki i jedną z nich, Dobrawę (Dąbrówka) mógł chętnie oddać za żonę polskiemu władcy w celu zawarcia sojuszu. Problemem było to, iż Mieszko miał już żonę i to nie jedną, gdyż było ich aż 7!. Z tego względu, żeby zawrzeć korzystny dla siebie układ z Czechami, zawiązać współpracę owocną w przyszłości, musiałby odprawić pogańskie nałożnice. Czeska księżniczka miała nawet postawić Mieszkowi taki warunek, od którego zależała jej akceptacja na wspólne pożycie małżeńskie w zgodzie z wiarą chrześcijańską.

Nie wiemy, czy dla Mieszka ów kalkulacja – zachowanie 7 pogańskich żon lub wejście w związek z jedną chrześcijańską niewiastą – była jakimś problemem, w każdym bądź razie w 965 roku obaj władcy zawarli sojusz. Został on przypieczętowany małżeństwem księcia z rodu Piastów z córką Bolesława, wspomnianą Dobrawą, a naturalną konsekwencją tego było przyjęcie chrztu przez pogańskiego władcę Polan. Nie ulega wątpliwości, że układ został zawarty nie tylko za wiedzą cesarza Ottona I, ale również przy jego akceptacji. Już niebawem sojusz został wystawiony na próbę, gdyż zaledwie dwa lata później kolejny raz możny niemiecki, Wichman, najechał na kraj Mieszka, który otrzymując posiłki od swojego teścia Bolesława zdołał pokonać najeźdźców.

Opis tych zmagań militarnych, jaki pojawia się w źródłach niemieckich, nosił znamiona bardzo pozytywnej narracji dla władcy polskiego, gdyż wymieniony był on, jako przyjaciel cesarza. Nie współgra to wcale z wcześniejszymi podaniami o Mieszku poganinie i bałwochwalcy. Od kiedy w takim razie zmieniła się opinia o Mieszku I? Owym przełomowym momentem było bez wątpienia małżeństwo księcia polskiego z Dobrawą i jego nawrócenie na wiarę chrześcijańską.

Wbrew pozorom o chrzcie Mieszka I znajdziemy całkiem sporo informacji w kronikach i rocznikach, ale są one w większości późne, czyli sporządzone 2-3 wieki później, i lakoniczne, pozbawione istotnych podstaw koniecznych do odtworzenia, jak wyglądał początek chrystianizacji Polski. Niemieccy kronikarze w ogóle nie zauważyli, iż władca, bądź, co bądź dużego państwa na wschód od Odry, ochrzcił się, i dopiero w pół wieku później wspomniał o tym kronikarz Thietmar. Lekceważenie, a może poczucie żalu, iż nieudało się narzucić Polsce przymusowej niemieckiej chrystianizacji? … Trudno powiedzieć.

DSC02299

Czego brakuje w źródłach o chrzcie Mieszka I? Brakuje miejsca przyjęcia chrztu, osoby szafarza sakramentu, a nawet informacji, ile osób towarzyszyło władcy z dynastii Piastów w chrystianizacji czynnie i biernie.

W ten sposób dochodzimy do licznych dyskusji i rozważań historyków nad tym wielowarstwowym problemem, jakim jest tajemnica polskiego chrztu. Istotnym utrudnieniem są źródła i podania historyczne sprzeczne ze sobą. Przewijają się w nich różne miejsca zawarcia chrztu, począwszy od Gniezna, Poznania, Ostrowa Lednickiego, a skończywszy na Pradze, czy, idąc za dywagacjami niektórych historyków, na Ratyzbonie, Kolonii. Większość historyków polskich skłania się ku temu, iż Mieszko I przyjął chrzest w jednej ze swoich siedzib monarszych. Wiele głosów ukierunkowanych jest na Poznań, gdzie w X wieku był niezwykle rozbudowany zespół grodowy z okazałą rezydencją władcy, a następnie została tam ulokowana siedziba powstałego w 968 roku pierwszego biskupstwa na ziemiach polskich.

Według innych historyków miejscem chrztu miał być Ostrów Lednicki ze względu na dwa baseny wapienne – uznano je za baptysterium – których ślady odkryli archeolodzy na terenie ruin kościoła przylegającego do kompleksu rezydencjalnego Piastów.

Sporo przesłanek przemawia także za Gnieznem, być może stolicą państwa polskiego za rządów Mieszka I, podkreślam być może, gdyż w światku historycznym występują pewne wątpliwości, co do tego faktu. W każdym bądź razie Gniezno mogło być dobrym miejscem do przyjęcia chrztu przez Mieszka ze względu, iż uchodził ten gród za główny ośrodek kultu pogańskiego Polan. Chcąc podkreślić rolę tego grodu w hierarchii kościelnej Piastowie mieli celowo umiejscowić w nim arcybiskupstwo.

Część historyków przypuszczających, iż do chrztu Mieszka I doszło poza granicami Polski obstawiało na przykład Ratyzbonę, z powodu, iż mieściła się tam ówcześnie siedziba biskupa Michała, któremu podlegały Czechy.

Bardziej zgodni niż w kwestii miejsca przyjęci chrztu, byli historycy w odniesieniu do możliwej daty rocznej/dziennej. Uważa się, że odpowiednim okresem na porzucenie wiary w bożków pogańskich była zgodnie z tradycją Wielkanoc, a konkretnie Wielka Sobota, w wigilię Zmartwychwstania Pańskiego. Historycy są przekonani, iż najstarsze źródła trzynastowieczne opierają się w datacji na tablicach paschalnych, których jednak oryginały nie zachowały się. Jakby tego było mało tablice paschalne, zawierające zestawienie dat świąt Wielkanocy, były sporządzane nieregularnie, nie, jako podsumowanie danego roku, ale niekiedy po kilku czy nawet kilkunastu latach od wydarzenia. Z pewnością tego typu zapisy prowadziły dość łatwo do błędów, a to z kolei wpływało na pomyłki w datacji. Najprawdopodobniej błędy dotyczą również przyjęcia przez Mieszka I chrztu i tu najczęściej wymienianymi datami są 966 rok, a nawet dwa lata różnicy, a więc 967 i 968 rok. Znacznie większe rozbieżności dotyczą datacji dziennej. W 966 roku Wielka Sobota wypadała w dniu 14 kwietnia, ale biorąc pod uwagę rozbieżności dotyczące roku, owe wątpliwości daty dziennej mają zakres od 14 kwietnia, do nawet 24 kwietnia.

Przedstawione tu informacje, chociaż są poddawane dużej dyskusji i rozważaniom historyków, zawierają jakiś margines przynajmniej pewnych i wartościowych. Nawet, jeżeli miałoby się okazać, iż poza stwierdzeniem, że Mieszko przyjął chrzest, wszystko jest nieprawdą, to jednak bezwzględnie należy pamiętać o gorliwości polskich władców z dynastii Piastów w krzewieniu wiary chrześcijańskiej na ziemiach polskich oraz Europie.