O zamku w Dubiecku po raz pierwszy usłyszeliśmy z żoną w trakcie studiów historycznych na KUL-u, gdy omawialiśmy postacie orędowników reform w XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej. Jednym z nich był słynny poeta polski, autor bajek i przypowieści, biskup Ignacy, pochodzący ze zubożałego rodu Krasickich. Wspomniany bohater okresu stanisławowskiego urodził się w owym zamczysku w 1735 roku. Nie wywarło to wtedy na nas takiego silnego wrażenia, więc ewentualną wizytę w Dubiecku traktowaliśmy w kategoriach prawdopodobieństwa na bliżej nieokreślony czas. Pod koniec studiów bardziej od prawych Polaków, pasjonowałem się jednak żywotami łotrów, zdrajców, awanturników. W ten sposób trafiłem na słynnego historyka Władysława Łozińskiego i fenomenalną pozycję tego autora pt. „Prawem i lewem. Obyczaje na Czerwonej Rusi w pierwszej połowie XVII wieku”. W niej to przestudiowałem dokładnie biogram jednego z największych łotrów, swawolników w dziejach nie tylko Podkarpacia, ale nawet całej Rzeczypospolitej, który o dziwo urodził się w zamku w … Dubiecku.

 

Diabeł z Dubiecka

Gdy zajechaliśmy na miejsce (relacja z wizyty na zamku w Dubiecku) wzięliśmy do ręki ulotkę reklamującą zamek w Dubiecku. Już pierwsza jej strona zainteresowała nas wprowadzając w historyczny klimat wiersze:

Jest miejsce nad Sanem,

niezwykłe, wybrane,

przez przodków dostojnie

Dubieckiem nazwane.

Gdzie gniazdo Krasickich,

rodu przemożnego

i miejsce narodzin

poety wielkiego.

Z wiersza można się ponadto było dowiedzieć o zamku pośród wielkich drzew w parku oraz o jego przebudowie. Kończy się on natomiast zachęcaniem gości do odwiedzin. Ani słowa w tych kilkunastu zwrotkach o innej słynnej – wprawdzie z niegodziwości i swawoli, ale jednak – postaci urodzonej w zamku w Dubiecku. Otóż na świat przyszedł tutaj słynny Diabeł Łańcucki, czyli z rodowego nazwiska Stanisław Stadnicki.

Nigdzie jednak w zamku (w tej części, którą mogliśmy zwiedzać, czyli restauracyjny parter oraz podziemia, gdzie mieści się winiarnia) nie znaleźliśmy dowodów jego obecności w minionych wiekach. Jedynym śladem jest owa wspomniana ulotka, w której właściciel przyznaje, iż zamek Dubiecko jest miejscem narodzin nie tylko biskupa, ale też „diabła”.

Może niezbyt poprawnym jest przypominanie gościom zamku, iż w 1551 roku przyszedł na świat w dubieckich komnatach zamkowych arcyłotr Rzeczypospolitej, największy awanturnik, jakiego nie tylko ziemia przemyska, ale także cała ojczyzna wydała. Mnie jednak z żoną skusiła do przyjazdu w to miejsce właśnie postać Diabła Łańcuckiego. Czyż nie jest frapującym możliwość poznania, zobaczenia na własne oczy obiektu, w którym zrodził się swawolnik Stanisław Stadnicki? Gdybym mógł doradzić właścicielowi zamku w Dubiecku jak promować kompleks, to oczywiście zacząłbym od … Diabła.

 

Awanturnictwo miał w genach?

Stanisław Stadnicki, późniejszy pan na Łańcucie, prawdopodobnie urodził się w 1551 roku. Data ta nie jest do końca pewna, ale historycy skłaniają się ku niej ze względu, iż jego ojciec – też Stanisław, na drugie miał Mateusz – wszedł w tym właśnie roku w spór z miejscowym biskupem Dziaduskim. Poszło o heretycki chrzest najstarszego syna, imiennika Stanisława, bohatera naszej opowieści. Z tego właśnie powodu rok 1551 wymieniany jest najczęściej, jako data narodzin Diabła. Skąd katolicka rodzina nabrała przekonania do innowierczej wiary? Najprawdopodobniej pod wpływem rodziny matki, Barbary Zborowskiej pochodzącej ze słynnego rodu reformacyjnego. Senior rodu szybko przekształcił rodzinne gniazdo w heretyckie przytulisko dla tych wszystkich, którzy mają na pieńku z kościołem katolickim lub z którymi kościół katolicki wszedł w zatarg. Stary Stadnicki sprowadził do Dubiecka heretyckich duchownych, czym do żywego wyprowadził z równowagi biskupa Dziaduskiego. Hierarcha kościelny rzucił ekskomunikę na krnąbrnego szlachcica, ale o dziwo zanim ten odpowiedział na wyrok kościelnego sądu, wcześniej ujęła się za nim lokalna szlachta. Zapewne panowie bracia obawiali się o samych siebie i z tego powodu doprowadzili do zgody między dwoma zwaśnionymi stronami. Stadnicki tylko na to czekał, bowiem, jak tylko uśpił czujność adwersarza, napadł na kościół w Dubiecku, dokąd sprowadził luterańskiego duchownego. Szybko wycofał się z wiary w Lutra, ale nie powrócił do wyznania rzymskiego. Zamiast tego poszedł w kierunku kalwinizmu oraz rozwoju protestanckiej szkoły dla młodych szlachciców. Do roku 1563, gdy Stanisław Mateusz umiera, przyszły Diabeł Stadnicki takiej właśnie zażywa nauki od swojego ojca.

 

Stanisław Stadnicki – młody pan na Dubiecku

Diabeł Łańcucki według rysunku Jacka Brzozo Kuziemskiego, troszkę podobny do pirata czarnobrodego, materiał ze strony http://rwpwb.blogspot.com

Najwyraźniej szkolenie ojcowskie pomogło, bowiem już w aktach z lat 1573-1575 młody Stanisław Stadnicki wymieniany jest, jako awanturnik, gwałtownik napastujący sąsiadów z bliższej i dalszej okolicy. To karczuje lasy niejakiej Zofii ze Sprawy Kostczyny, to znów napada na miasto Przeworsk. Zapewne dalej by nękał sąsiedztwo z rodzinnego Dubiecka i okolic, gdyby nie jego udział w wyprawie nowego króla, Stefana Batorego, na Gdańsk. Po niej zaangażował się mocno w wojnę z Moskwą, a następnie wszedł w politykę podczas bezkrólewia opowiadając się za Maksymilianem z Habsburgów, a przeciw królewiczowi ze Szwecji z koneksjami jagiellońskimi, Zygmuntowi Wazie. Około 1586 roku Stadnicki na podstawie niezwykle skomplikowanych transakcji, w które zamieszana była szlachta z Pileckich, Sienieńskich oraz Korniaktów, zdobywa jakimś sposobem ogromne dobra łańcuckie. Czyni je swoim głównym miejscem egzystencji i wypadów na sąsiadów. Dubiecko uwalnia się tym samym od niego, ale nie od Stadnickich. Dobra te z zamkiem przechodzą całkowicie w ręce młodego z braci Stanisława, Andrzeja, który z pewnością prowadził mniej burzliwe życie. Tymczasem na centrum sporów i kłótni szlacheckich na całej Rusi wyrósł Łańcut, ale to już historia na inną opowieść. O Stadnickim pozostały wśród ludności Dubiecka jedynie złe wspomnienia oraz pieśni, jak ta, która poniżej rozsławia Diabła i jego niecne uczynki:

Boże z nieba wysokiego,

Twórco świata szerokiego,

Racz się nad nami zmiłować,

A ten gniew swój pohamować.

Stadnicki, Diabeł wcielony,

Puścił głosy na wsze strony,

Że Pana z królestwa rzuci,

Krążąc ryczy, bałamuci …