Sięgając po książkę „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” czułem podekscytowanie, w końcu jest to lektura drugiego po Henryku Sienkiewiczu najpoczytniejszego pisarza polskiego pochodzenia na świecie, Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego. Kim był ten nader interesujący człowiek? Łatwiej byłoby chyba napisać, kim na pewno nie był lew salonowy okresu międzywojnia w Polsce, chemik z wykształcenia, pracownik uniwersytecki, dyplomata, podróżnik lub wręcz obieżyświat, dziennikarz, poliglota, szpieg, erudyta, awanturnik, a przede wszystkim fenomenalny pisarz, którego dzieła zostały przetłumaczone na liczne języki. Prowadził on niezwykle burzliwe i ekscytujące życie, a spora jego część została spisana przez Ossendowskiego w jego książkach.

O czym opowiada najsłynniejsza z nich, czyli „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów”? W książce tej Ossendowski opisał swoją sensacyjną, pełną przygód i wartkich akcji ucieczkę podczas wojny domowej z bolszewickiej Rosji przez Syberię, Mongolię i Chiny. Chociaż zaczął swoje dzieło od stwierdzenia „przed nawałnicą bolszewicką musiałem uchodzić z Petersburga na Syberię jeszcze w 1918 roku” to jednak nie pofatygował się wyjaśnić czytelnikom, z jakich to przyczyn był ścigany przez czerwonych. Cóż, ktoś mógłby powiedzieć, że jest to standardowym działaniem tego skrytego człowieka, który cały swój żywot wypełnił tyleż sensacyjnymi, co równie tajemniczymi epizodami, których nie znamy ani przebiegu, ani przyczyny, ani także zakończenia. Zagłębiając się w najpoczytniejsze dzieło tegoż pisarza doświadczamy jego licznych przygód z pogranicza Jamesa Bonda i jego szpiegowskich eskapad, Lawrence’a z Arabii ze zdeterminowaniem do walki z wrogiem poprzez liczne działania dywersyjne czy być może Allana Quatermaina i Indiany Jonesa z ich pasjonującymi wyprawami awanturniczymi ze skarbami w tle.

Czytając książkę „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” podróżujemy z Ossendowskim pokonując po drodze tajgę, góry oraz pustynie. Poznajemy przy tym, to, co każdy włóczykij marzący o zdobyciu Azji pragnął, czyli penetrujemy tajemnicze zakątki kultur wschodu, zwiedzamy zabytki mongolskich lamów czy Tybetu, wchodzimy na szczyty azjatyckich gór.

Egzotyki jego życiu, a zarazem dziełu dodaje tajemnicza znajomość zawarta przez Ossendowskiego w 1921 roku. W trakcie ucieczki z bolszewickiej Rosji pisarz poznał się ze słynnym „krwawym baronem” Romanem von Ungern-Sternbergiem. Ów bałtycki Niemiec pozostający na służbie carskiej prowadził „dziwną” polityczno-militarną grę na stepach mongolskich obliczoną na walkę z Chińczykami i czerwonymi oraz utworzenie Imperium Panmongolskiego. Na czym polegała ich znajomość, jak bardzo była zażyła i czy obaj równie mocno chcieli ją zawrzeć dowiecie się czytając niniejszą pozycję literacką.

Recenzowana lektura została doskonale wydana, wznowiona po wielu latach od ukazania się pierwotnego przedwojennego tekstu w Polsce. Wycofana z bibliotek przez dziesięciolecia była tam nieobecna, a nazwisko Ossendowski zostało wymazane z baz literatury polskiej za sprawą antykomunistycznych poglądów pisarza.  Ossendowski i jego twórczość powraca teraz w nowej odsłonie za sprawą Wydawnictwa Zysk i S-ka w niezwykle interesującej serii wydawniczej „Podróże retro”. Jak wspomniałem książka ma piękne wydanie, wzbogacone licznymi ilustracjami do tekstu, ale także obwolutą z ciekawą wzmianką biografa Ossendowskiego, Witolda Michałowskiego, który opisał po krótce życie pisarza oraz wspomniał o jego największym dziele literackim. Na wewnętrznej stronie obwoluty zamieszczona została mapka obrazująca trasę ucieczki Ossendowskiego z Rosji bolszewickiej.

Nie będę Wam wszystkiego zdradzał, gdyż nie to jest celem tej recenzji. Chcę jedynie zaprosić Was serdecznie do wyjątkowej przygody z Antonim Ferdynandem Ossendowskim, niezwykłą postacią przedwojennej Polski, którego losy możecie poznać czytając jego fenomenalną książkę „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów”. Jeżeli jesteś prawdziwym włóczykijem to nie możesz przejść obojętnie obok tej książki!