Dawno nie pamiętam tak interesująco napisanej książki. Czytałem ją z wielką chęcią żałując, iż pewnego dnia dojdę do ostatniej kartki kończąc historię dzielnego żołnierza. No i właśnie ten dzień nadszedł, a ja zasiadłem przed brudnopis spisać pospiesznie zlepek swoich luźnych myśli. Pierwsze zdania recenzji a następnie jedno po drugim skreślone. Czemu? „Moja Odyseja. Awanturnik, który pokochał Polskę” Adriana Cartona de Wiarta to wieloletnia, barwna, pełna przygód, nierzadko szalonych, smutnych, a zarazem niezwykle fascynujących losów żołnierza, poszukiwacza awanturniczego trybu życia, prawdziwego, męskiego, brutalnego. Tak długoletniej wojaczki przeplatanej opisami, wymieszanymi z życiem prywatnym bohatera tych wspomnień, nie sposób po prostu opisać. Z tego powodu porzuciłem opisywanie całej biografii tego walecznego wojaka, skupiając się jedynie na kilku istotnych kwestiach jego życia przedstawionych w sumie na blisko 400 stronach.

Wspomnienia Adriana Cartona de Wiarta zostały wydane przez Wydawnictwo Arkadiusza Wingerta z Krakowa w koedycji ze słynnym polskim wydawnictwem historycznym Bellona. Tłumaczenie wykonał Krzysztof Skoneczny, natomiast posłowiem zaopatrzył tekst wspomnień de Wiarta znakomity historyk, sowietolog Marek Kornat. Już to choćby jest odpowiednią rekomendacją wartości tej pozycji historycznej. Gdybyśmy jednak mieli rozważyć, dlaczego warto przeczytać tą książkę, to plusów, pozytywów jest całe mnóstwo, a kilka z nich jest szczególna.

Bezsprzecznie styl narracji. W wykonaniu Adriana Cartona de Wiarta jest po prostu świetny. To naprawdę mistrzostwo świata literackiej twórczości. Czyta się wspomnienia tegoż żołnierza niczym piękną poezję, a nie jakbyśmy próbowali zmagać się z trudnymi sprawami walk na różnych frontach pośród stosu trupów, rannych, okaleczonych, chorych, sierot, wdów. De Wiart prowadzi nas powoli przez trudne chwile, które towarzyszyły mu na licznych frontach wojennych, aby w odpowiednim momencie jeszcze bardziej zwolnić na rzecz interesujących anegdot z pól bitewnych, życia żołnierskiego lub po prostu przedstawiał wtedy barwne opisy ludzi i krajów odwiedzanych przez niego. Z drugiej jednak strony potrafił również maksymalnie przyspieszyć wprawiając w ruch wir wydarzeń, jakbyśmy byli na takiej ekstremalnej karuzeli, w której każda kolejna pętla to następny epizod trudnego żołnierskiego życia.

Kolejny frapujący element podkreślający wartość książki „Moja Odyseja” to ogólnie historia życia Adriana Cartona de Wiarta, którym można by obdzielić przynajmniej kilkunaście innych osób.  Chociaż z pochodzenia był Belgiem, to jednak na swoją ojczyznę, za którą bił się, przelewał krew, odnosił rany, był gotowy oddać życie, wybrał Anglię. Fakt ten musi być tym bardziej odnotowany, iż mając na uwadze, że stracił oko, rękę, odniósł wiele ran oraz mając wpływowych krewnych w belgijskiej polityce, poświęcił się bez reszty służbie w armii brytyjskiej na różnych frontach zaczynając od zwykłego stopnia żołnierskiego! Swoim poświęceniem, ciężką pracą w armii (bez zdanych egzaminów wojskowych), odpowiedzialnością, doszedł do stopnia generalskiego będąc szanowanym pod każdą szerokością geograficzną m.in. przez premiera Winstona Churchilla, Naczelnika państwa polskiego Józefa Piłsudskiego czy generalissimusa Czang Kaj-szeka. Pełnił różne funkcje w armii, od dowódców misji wojskowych, doradców wodzów, poprzez dowódców prowadzących żołnierzy do walki na froncie niczym baranki na rzeź.

Życie de Wiarta to opowieść nietuzinkowa, ze wszech miar niespotykana. Dojdziemy w niej do wielu interesujących sytuacji, gdy bohater wspomnień będzie doskonale czuł się w szalonej rozrywce, polowaniu na dzika, spokojnej, aczkolwiek wytężonej wędrówce, gimnastyce, czy zwykłej rozmowie lub przejażdżce. Poznamy jego bardzo osobiste kontakty z ojcem, trudne relacje z angielskimi kolegami na początku pobytu na uniwersytecie, stosunki pełne życzliwości i przyjaźni z polską arystokracją okresu międzywojnia i przyczyny osiedlenia się na Polesiu w Prostyniu podarowanym mu przez ordynata Karola Radziwiłła. Otrzemy się w książce o bankructwo jego ojca, pełne serdeczności podejście do Polski, jej spraw, problemów, sytuacji, polityki względem sąsiadów lub obrony przed wrogami. Oczywiście nie należy zapominać, iż, gdy przybywał do Polski zafascynowany pięcioma wojnami, nie miał pojęcia o kraju nad Wisłą, o jego społeczeństwie, bolączkach, trudnym położeniu między Niemcami a Rosją i roli Polski, jako barykadzie przed natarciem komunistów bolszewickich na Europę. Wreszcie w trakcie tej magicznej opowieści, niebywale barwnie przedstawionej w taki sposób, że czytelnik nie będzie się nudził, dojedziemy z de Wiartem do stanu, iż nie będzie on chciał opuszczać Polski. Spędzimy sporo czasu z człowiekiem, który nie znosił nudy, bezczynności, który do końca wierzył, iż może się na coś przydać przybranej ojczyźnie i sprawie. Wraz z nim my-Polacy poznamy Polskę oczami brytyjskiego Belga, dowiemy się, co myślał o Marszałku Piłsudskim lub Rydzu-Śmigłym, o polskiej obronie w 1939 roku. Z de Wiartem zwiedzimy nie tylko z resztą Polskę, ale także inne kraje, np. Chiny czy Włochy. Wszędzie przy tym będziemy towarzyszyć mu bezpośrednio poprzez szczegółowy opis tych krajów, ludzi, sytuacji, jakie napotkał na miejscu. Wreszcie fascynującym jest jak bohater tej opowieści ocenia innych ludzi, z jakim stosunkiem przystępuje do poznawania napotkanych na swojej drodze osobistości, ale i zwykłych śmiertelników. Możemy poznać go z bardzo osobistej strony, otwiera on niejako przed nami całe swoje „ja”.

Interesującym jest również wątek wojskowości. Mianowicie, Adrian Carton de Wiart opisał swój żołnierski los z perspektywy licznych konfliktów zbrojnych, w których brał udział. Począwszy od wojny burskiej, a skończywszy na II wojnie światowej z uwzględnieniem walk w Somalii z Szalonym Mułłą, I wojny światowej, walk prowadzonych przez Polskę, kampanii norweskiej, działań zbrojnych w Chinach między narodowcami a komunistami i innych. Na tle jego wspomnień możemy uczestniczyć w przemianach w sferze wojennej, obserwować zmianę taktyki, wprowadzenie nowego sprzętu do działań frontowych, czy nowe podejście ogólnie do wojny. Dzieło, do którego przeczytania zachęca nie tylko premier, ale rzecz jasna również pisarz, Winston Churchill, jest więc taką mini encyklopedią wojskowości, która przez różnorodność interesujących wątków będzie doskonałą lekturą dla wszystkich fanów ciekawej książki.

 

Autor: Adrian Carton de Wiart

Tytuł: „Moja Odyseja”

Wydawca: Bellona

Miejsce i rok wydania: Warszawa 2016

Liczba stron: 398