Jak w ciekawy sposób uczyć historii w szkole podstawowej?

 

Stałym problemem każdego nauczyciela historii jest poszukiwanie najlepszego sposobu nauczania tego przedmiotu. A jest się nad czym zastanawiać, bowiem historia budzi skrajne emocje. Dzieci albo nienawidzą historii, uważają ją za nudny przedmiot, całkowicie oderwany od rzeczywistości, albo ją uwielbiają, są w nim zakochani do tego stopnia, że godzinami mogliby spędzać czas na jej studiowaniu. Przy takich sprzecznych reakcjach wobec historii, poszukiwanie skutecznej metody nauczania tego przedmiotu pozostaje wciąż sprawą otwartą. Z resztą, wcale nie chodzi tu tylko o samo zainteresowanie uczniów historią, ale przede wszystkim o ciekawe przedstawienie i nauczanie poszczególnych tematów.

 

Nie zadawaj uczniom tego, czego sam nie chciałbyś/chciałabyś zrobić!

 

Ogólnie nie mam nic przeciwko pracom domowym, bo o nich przede wszystkim tu mowa. W końcu pomagają utrwalić poznany temat, utrwalić omówione zagadnienie, sprawdzić osobiście wiedzę przez ucznia. Ale nie przesadzałbym z ich nadmiarem. Zbyt duża ich ilość bardziej zaszkodzi, niż pomoże w polubieniu historii. Nadmiar prac domowych zniechęca do przedmiotu, a także zabija kreatywność i pamięć, chyba, że zadana przez nas-nauczycieli praca wywoła pozytywne reakcje, spowoduje, że na twarzy dziecka pojawi się uśmiech. Co w takim razie zadawać uczniom? Albo inaczej, czego wobec tego nie zadawać? Nie zadawaj uczniom tego, czego sam nie chciałbyś/chciałabyś zrobić! Ewentualnie, czego nie chciałoby zrobić Twoje własne dziecko!

 

Powracam do pytania, co w takim razie zadawać?

Uczniowie najlepiej zapamiętają to, co samodzielnie zrobili/wykonali. Praktyczne zadanie, w którym nie tylko sprawdzą swoją wiedzę, utrwalą i powtórzą, ale także przyniesie im ono dużo radości i uśmiechu, zakończy się z pewnością ogromnym sukcesem.

 

Jaką wobec tego mam propozycję?

Makiety … makiety historyczne, które można wykonać z uczniami na każdym etapie szkoły podstawowej, zarówno w klasie 4-tej, jak również w 8-ej. Co roku robię z uczniami takie lekcje i jak dotąd zawsze były one świetnie oceniane zarówno przez dzieci, jak i rodziców.

 

Warunki przygotowania makiet historycznych

Makiety przygotowywane są przez uczniów zawsze w parach lub grupach do 4 osób. Nigdy nie pozwalam, aby zostały wykonane przez pojedynczych uczniów. Dlaczego?  Ponieważ ma to być forma zabawy, integracji między dziećmi z klasy, ale poniekąd również ich rodzicami czy opiekunami, którzy pilnują swoich pociech podczas tworzenia makiet. W żadnym razie robienie makiet nie powinno być indywidualnym zajęciem obliczonym na samodzielne zdobycie oceny. Zadanie to winno służyć zgłębianiu wiedzy poprzez integrację, tzw. nauka przez zabawę, ale – co warto podkreślić – musi to być zabawa na serio! Tylko wtedy wywrze na uczniu pozytywny i rzecz jasna trwały ślad.

 

Z czego można wykonać makietę?

Tak naprawdę ze wszystkiego, zarówno z tektury, papieru, jako głównego materiału, lecz także gipsu, czy drewna. Problem jednak w tym, że im cięższa makieta, tym trudniej ją przetransportować do szkoły w celu zaprezentowania innym. Z tego względu przestrzegam uczniów podczas omawiania warunków pracy nad makietami, żeby trafnie i rozważnie dobierali materiał. Inaczej makieta może być zbyt ciężka, aby bez problemu dostarczyć ją do szkoły na lekcje. Oprócz wymienionych (drewno, gips, papier, tektura) można wykorzystać jeszcze do tworzenia makiet historycznych:

  • sznurek
  • plastelina
  • wykałaczki
  • pudełka po opakowaniach produktów sklepowych
  • drewniane patyczki po lodach
  • i wiele wiele innych, wszystko zależy od inwencji twórczej

 

 

 

Makiety tylko zamków i klasztorów?

Większość zainteresowanych historią skojarzyłoby makiety z zamkami i klasztorami średniowiecznymi. Jest to jednak trochę zbyt wąskie myślenie, bowiem makiety mogą dotyczyć dosłownie wszystkiego, każdej epoki historycznej. Wszystko tak na prawdę zależy od inwencji twórczej zaangażowanych uczniów. Przykłady? Proszę bardzo …

  • starożytność – makieta greckiego polis, limesu rzymskiego, osad barbarzyńców,
  • średniowiecze – makieta miasta, wsi,
  • nowożytność – makieta pirackiej osady na Tortudze, klasztoru Jasnej Góry czy Zamością podczas oblężenia prowadzonego przez Szwedów, makieta Bastylii z początków rewolucji francuskiej, makieta stacji kolejowej, czy zakładu przemysłowego,
  • współczesność – makieta oblężonego miasta/twierdzy z II wojny światowej i tutaj spektrum możliwości jest ogromne, od Leningradu, Stalingradu poprzez Tobruk czy Monte Cassino.

Możliwości jest więc bez liku, a pracę w zasadzie ogranicza wolny czas dzieci, inne obowiązki szkolne, ewentualnie czasami ograniczenia wynikające z niedostępności jakiegoś materiału. Tego typu bariery giną najczęściej, gdy makieta jest przygotowywana przez zespół uczniów (do czterech włącznie). A wynika to z prostego faktu – razem jest zwyczajnie łatwiej.

 

Prezentacja makiet

Czas na realizację makiet zawsze wyznaczam po konsultacji z uczniami. Gdy już minie i prace trafią do szkoły, podekscytowanie dzieci sięga zenitu. Każdy bowiem chce omówić makiety. Należy więc unormować taką ekspozycję i omówienie prac, aby oszczędzić dzieciom niepotrzebnego stresu. Prezentowanie makiet historycznych u mnie na lekcji odbywa się w sposób uporządkowany, tzn.

1) każdy zespół kładzie makietę na stoliku

2) następnie uczeń/uczennica, tzw. lider zespołu, opowiada o makiecie

3) wypowiedz dotyczy czasu wykonania prac, materiałów wykorzystanych do stworzenia makiety, trudności i złożoności przygotowania makiety, roli poszczególnych członków zespołu, motywów inspirujących zespół do wyboru takiego, a nie innego historycznego obiektu.

 

 

Zazwyczaj prezentowanie makiet zajmuje znacznie więcej czasu niż jedną lekcję, przy założeniu, że będzie 4-5 zespołów na klasę lub więcej. Z tego względu staram się dobierać do wykonania makiet odpowiedni czas. Dobry jest okres przedświąteczny, gdy dzieci chcą i oczekują nieco bardziej luźniejszych lekcji.

 

Makiety w procesie edukacji mają sens?

Odpowiedź jest jednoznaczna. Makiety (również historyczne), mają nie tylko sens, ale są bardzo potrzebne. Stoi za nimi wiele pozytywów, z których najważniejsze to:

  • nauka, zdobywanie wiedzy przez zabawę, co dodatkowo silnie zapada dzieciom w pamięć;
  • dzieci bardziej traktują taką formę przekazywania wiedzy lub utrwalania jej, jako rozrywkę niż właściwą naukę;
  • integracja dzieci, ale także rodziców z klasy. Pomaga ona w budowaniu więzi, przełamywaniu barier komunikacyjnych czy towarzyskich;
  • budowanie między nauczycielem a uczniami dobrych relacji;
  • zyskanie praktycznych ocen przez nauczyciela do końcowej oceny semestralnej lub rocznej;
  • dobra forma zgłębiania wiedzy, z której zadowoleni są uczniowie, przekłada się na budowaniu właściwych stosunków na linii nauczyciel-rodzice. Ci ostatni tym mniej wnikają w kompetencje nauczyciela, im lepsze oceny mają dzieci.

 

Wymienione przez mnie argumenty „za” makietami historycznymi są tylko pewnym aspektem całej palety plusów przemawiających za realizacją lekcji o budowaniu makiet. Nikt Was jednak nie przekona do takich praktycznych lekcji jak same dzieci. To w końcu z myślą o nich, dla „idei” pracujemy w szkolnictwie nauczając historii. Z tego powodu gorąco zachęcam do zastanowienia się nad taką formą realizacji podstawy programowej. Po przeprowadzeniu jednej takiej lekcji z pewnością złapiesz bakcyla i będziesz chciał/chciała znacznie więcej.