Zasadniczym pytaniem, od którego rozpocznę moje rozważania na temat słynnego odkrywcy Ameryki, będzie czy wydawnictwa szkolne nadążają za obecnym stanem wiedzy na temat Krzysztofa Kolumba? Wydaje mi się, że chyba nie, i to nie tylko na poziomie podstawowym, ale również rozszerzonym.

 

Co wie przeciętny zjadacz chleba?

Trudno znaleźć przechodnia na ulicy, który nie słyszałby o Krzysztofie Kolumbie. Od lat jest to elementarna wiedza, której naucza się już na etapie szkoły podstawowej. Dzięki temu większość bezbłędnie odpowie wg wyuczonych sloganów, że Kolumb odkrył Amerykę. Zapewne znacznie mniej, ale też wielu, będzie umiało określić wiek owego odkrycia, czyli XV. Jeszcze mniej, ale także będzie to znacząca ilość, dorzuci celną uwagę, że był to rok dokładnie 1492 i że Kolumb dokonał odkrycia w służbie Hiszpanii. Nieliczni precyzyjniejsi będą, że to był Nowy Świat, nowy kontynent, choć Kolumb myślał o Indiach, a niektórzy może nawet błysną wiedzą, twierdząc, iż tak naprawdę Amerykę odkryli Wikingowie. Nie zagłębiając się w szczegóły będzie to i tak znaczna wiedza. Ja jednak skupię się na jednej zasadniczej kwestii, niewiele mniej ważnej, co odkrycie Ameryki, czyli pochodzeniu Krzysztofa Kolumba.

 

Co mówią podręczniki szkolne na temat pochodzenia Krzysztofa Kolumba?

Chyba nikogo nie zaskoczę, że autorzy podręczników szkolnych okopali się na dawnych pozycjach, które sugerują, iż Krzysztof Kolumb był z pochodzenia Włochem, Genueńczykiem. Przekaz taki płynie z najpopularniejszych podręczników ukazujących się na rynku polskim. Te na poziomie podstawowym podają, że odkrywca Ameryki był Włochem (podręcznik do klasy 6-tej Nowej Ery czy WSiP). W podobnym tonie pisali autorzy podręczników gimnazjalnych z Nowej Ery, GWO czy WSiP, iż Kolumb był Włochem. Obecnie na poziomie ponadpodstawowym bez względu, czy Liceum z materiałem rozszerzonym (Nowa Era, WSiP) czy Liceum/Technikum w podstawowym zakresie materiału (Nowa Era, Operon, WSiP) autorzy doprecyzowują, iż słynny żeglarz pochodził z włoskiego miasta Genua. Nie widać też zbyt wielu chętnych w akademickim świecie historycznym do zmiany poglądów dotyczących pochodzenia Kolumba, mimo, iż stara koncepcja całkowicie się nie spina.

 

Błędy w starej koncepcji Kolumba-Włocha

Nie trzeba być geniuszem historii, aby wiedzieć, jako nauczyciel tego przedmiotu, że podręczniki powtarzają starą koncepcję pełną błędów lub bzdur. Nie mówię, żeby od razu stwierdzać, iż Krzysztof Kolumb był synem zaginionego pod Warną polskiego króla, Władysława, późniejszego Warneńczyka, jak podaje w swojej książce pt. Kolumb. Historia nieznana, portugalski historyk z Uniwersytetu Duke’a w Karolinie Północnej, Manuel Rosa. Aczkolwiek ja zawsze poświęcam kilka minut lekcji na jego warneńczykowską teorię pochodzenia Kolumba. Dla niechętnych zmianom nauczycieli historii żyjących w świecie niepodważalnych wyuczonych frazesów, zaznaczę tylko, gdzie owe błędy lub bzdury wyssane z palca pojawiają się w dotychczas powtarzanej ciągle koncepcji pochodzenia Kolumba.

 

manuel rosa z histmag - Jak uczyć o Krzysztofie Kolumbie?

Manuel Rosa, autor książki pt. Kolumb. Historia nieznana, źródło: Histmag

 

Pierwszy błąd. Historycy doszukują się (zwłaszcza Ci, którzy bardzo tego chcą), że Kolumb w Genui miał być synem tkacza, a na dodatek ubogiego, który na rynku miał stoisko z serami. Jak ubogi tkacz wykształcił syna tak, że ten znał hiszpański i portugalski, łacinę i grekę oraz geometrię i algebrę? Być może Kolumb był genialnym samoukiem i chłonął wiedzę jak gąbka wodę.

 

Drugi błąd. Syn ubogiego tkacza pojawił się w Portugalii i oddano mu za żonę za zgodą króla, szlachciankę portugalską? Być może owa szlachcianka straciła głowę na rzecz Kolumba, człowieka niższego od siebie stanem, z którym biorąc ślub skazywałaby na degradację społeczną swoje dzieci.

 

Trzeci błąd. Syna ubogiego tkacza podejmują na różnych tronach Europy monarchowie i dyskutują z nim ich współpracownicy o dalekich morskich wyprawach? Być może urok Kolumba otwierał przed nimi wszystkie drzwi, łącznie z pałacami królewskimi, podobnie, jak przed jego bratem. Są to jednak pobożne życzenia, gdyż nie każdego przyjmowano na królewskich dworach.

 

Jak obecnie uczyć o pochodzeniu Krzysztofa Kolumba?

Doradzałbym z zakończeniem powtarzania bajek o pochodzeniu włoskim. W pewien sposób sam Kolumb sugeruje nam [czytaj historykom] to, skoro nawet on nie prowadził korespondencji z własnymi braćmi w języku włoskim (ponoć języku ojczystym), lecz po hiszpańsku. Nie powtarzałbym jednak także za pewnik teorii Manuela Rosy, o pochodzeniu od Władysława Warneńczyka, do czasu aż genetycznie nie zostanie ono potwierdzone. Jeżeli kiedykolwiek to nastąpi. Wybrałbym zamiast tego model kompromisowy, czyli wariant portugalski, jaki coraz częściej przewija się w literaturze, na razie popularnonaukowej … ale może wkrótce także tej na poziomie akademickim.