Biografie. Dawniej jedne z moich ulubionych książek. Obecnie rzadziej czytam ten rodzaj lektur, chociaż przyczyn tego stanu nie znam, może po prostu nie trafiła mi się w ręce interesująca postać. Do czasu w każdym bądź razie. Nie tak dawno, w związku z przeprowadzką odkryłem w naszych zbiorach (mówię o sobie i mojej żonie, Agusi) biografię Ignacego Paderewskiego, autorstwa Romana Wapińskiego wydaną nakładem Wydawnictwa Ossolineum. Ten światowej sławy wybitny pianista-wirtuoz, wielki patriota, jeden z trzech głównych twórców niepodległej Polski, od razu przykuł moją uwagę.

Wspomniana pozycja biograficzna Paderewskiego została napisana w typowy dla tego gatunku sposób pod względem konstrukcji pracy, czyli zgodnie z chronologią życia bohatera. Towarzyszymy więc Paderewskiemu od samych narodzin aż do dnia śmierci przez burzliwe życie, pełne splendoru, ale również ciężkiej pracy jako pianista-wirtuoz, a następnie wielki Polak-patriota poświęcający bezinteresownie mnóstwo swojego prywatnego czasu oraz pieniędzy na odzyskanie przez Polskę niepodległości i utrzymanie przez nią suwerenności. Wapiński przedstawia kolejne losy Paderewskiego w interesujący sposób, porusza różne wątki z życia oficjalnego, publicznego z racji wykonywanego zawodu oraz „misji politycznej”, jak i życia prywatnego, na co dzień niedostępnego dla szerszego grona obywateli. Poznajemy krok po kroku drogę Paderewskiego do wielkiej kariery pianistycznej w Europie i Stanach Zjednoczonych, a owe początki wcale nie były obiecujące. Miał problem z ukończeniem szkoły, odmawiano mu talentu lub pierwsze występy nie cieszyły się takim zainteresowaniem publiczności, jakby tego sobie życzył młody artysta. Pomimo tych przeciwności losu Paderewski jest fenomenalnym przykładem, jak ciężką pracą można dojść do wielkiego sukcesu w zawodowym życiu. Chociaż stwierdzano, iż nie ma talentu, on nie tylko się nie załamał, ale wręcz dołożył więcej starań, wielogodzinnych prób na pianinie w celu „wyrobienia” palców do świetnej gry. Do końca kariery Paderewski dbał o swoją formę, jako pianista i poświęcał każdego dnia na ćwiczenia muzyczne – z kilkuletnimi przerwami na walkę o niepodległą Polskę będąc premierem, reprezentując kraj na obradach pokojowych kończących I wojnę światową – kilkanaście godzin. Grał niekiedy pomimo bólu palców i kontuzji, zdarzało mu się nawet podczas koncertów. Był więc artystą wielkiego formatu. Bez wątpienia natomiast nie był – używając współczesnego nazewnictwa – rozkapryszonym celebrytą, który z byle powodu przerywał koncert, chociaż oczywiście spóźniał się i często kazał na siebie bardzo długo czekać.

Złożoność jego osobowości, a przede wszystkim życiorysu, nie pozwala jednak na jednostronną ocenę Ignacego Paderewskiego. Oprócz bycia pianistą-wirtuozem, był również politykiem i to zajmującym wysokie stanowiska (premier, minister spraw zagranicznych), a także mężem wyjątkowo specyficznej kobiety, pani Heleny Górskiej (o której dzisiaj powiedzielibyśmy, iż była „wyjątkowo upierdliwa”). Paderewski z wiekiem nabył chyba cech wynikających z jego zawodu w połączeniu z sukcesem koncertowym. Wpłynęło to niejako na jego charakter. Lubił bowiem, jak inni się nim zachwycali, jak to, co robił, zyskiwało poklask, poparcie, tymczasem polityka była całkiem inną branżą niż muzyka. Najwidoczniej Paderewski świata politycznego nie rozumiał. Był zwierzęciem muzycznym, ale nie politycznym. Świat obłudny, pełny zdrad, intryg, obrażania innych, krytyki, nieustannej negatywnej oceny, wyrafinowania, fałszu, Paderewskiemu nie odpowiadał, a w każdym bądź razie nie sprawdził się w nim. Ci, którzy najpierw namawiali pianistę do zaangażowania się w politykę, popierali objęcie przez niego stanowiska premiera, następnego dnia krytykowali go i występowali przeciwko jego poczynaniom. Z tym nie mógł sobie poradzić Paderewski, tego nie potrafił zdzierżyć. Być może wpłynęło na ten stan „dziwne poczucie misji”, w którą wierzył. Uważał on, że poza nim samym nikt nie poradzi sobie na Zachodzie z problemami Polski i sprawami Polaków, nikt tak, jak on nie będzie umiał rozmawiać z politykami zachodnimi, wreszcie po 1918 roku nikt nie odegrał takiej roli w odzyskaniu przez Polskę niepodległości jak on. To było pyszałkowate, megalomańskie, a przede wszystkim nie potrzebne, zwłaszcza, że Polska i Polacy byli już podzieleni między dwóch bohaterów odzyskania niepodległości, Romana Dmowskiego, przywódcę największego obozu politycznego oraz Józefa Piłsudskiego, Naczelnika Państwa, twórcy osławionych legionów polskich. Przy takim założeniu nie było w polskiej polityce miejsca i poparcia dla Paderewskiego. Żaden z obozów, narodowy lub piłsudczyków, nie mógł i nie chciał popierać w związku z tym mistrza pianina i skazywał go na wykluczenie z polityki krajowej, ale również polskiej na zewnątrz, sięgając po niego tylko w skrajnych sytuacjach. Z drugiej strony nie traktowano Paderewskiego jako stuprocentowego polityka, wręcz niektórzy odmawiali mu określania go takim mianem w czym utwierdzała ich żona pianisty, Helena Górska. Swoistą klasyką dobrych żartów i dowcipów politycznych stały się różne dziwne „działania” Pani Heleny. Kobieta ta ośmieszała Paderewskiego oraz jego urząd, przez co jej mąż był stałym obiektem drwin.

Co jeszcze oprócz wyjątkowo ciekawego życiorysu Paderewskiego możemy znaleźć w niniejszej książce? Bez wątpienia dominują walory literackie, aczkolwiek Roman Wapiński wzbogacił ją również interesującymi ilustracjami (oraz ich pełną listą), przedstawiającymi słynnego pianistę-wirtuoza na różnych etapach życia. Znajdziemy tam także bibliografię z opisem najważniejszych, wykorzystanych przez autora przy tworzeniu tego dzieła, pozycji oraz szczegółową listę przypisów do każdego rozdziału. W szybkim wyszukaniu potrzebnych informacji dot. postaci, które zetknęły się z Paderewskim, pomocny okaże się dla czytelnika indeks osób i spis treści. Tak przygotowaną a następnie wydaną całość, biografię Ignacego Paderewskiego, oceniam bardzo pozytywnie. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zachęcić wszystkich do przeczytania książki Romana Wapińskiego pt. „Ignacy Paderewski”, wydaną przez Wydawnictwo Ossolineum.