Wprowadzenie

Żeby Polska rozwijała się w tempie podobnym, jak Izrael czy USA, należy nad Wisłę sprowadzić kilka milionów Żydów, powiedział w swojej najnowszej książce Krzysztof Kłopotowski pt. „Geniusz Żydów na polski rozum”. Tym samym Kłopotowski włożył kij w mrowisko wywołując ożywioną dyskusję począwszy od tego, aby zastanowić się nad kondycją Polski bez Żydów, aż po rozważania z pogranicza bliżej nieokreślonej przyszłości, jakby państwo polskie rozwijało się mając w swoich granicach kilka milionów ponadprzeciętnie zdolnych ludzi wyznania mojżeszowego lub związanego z tradycją judaistyczną. Czy Kłopotowski będzie wybawcą Żydów i wyprowadzi ich z coraz bardziej pogrążonego w chaosie Bliskiego Wschodu, tak jak niegdyś to zrobił Mojżesz w Egipcie, czy też synem marnotrawnym Polski, którego kontrowersyjne poglądy mogłyby skutkować dla kraju nad Wisłą zdominowaniem przez inny naród?

Przeglądając półki z książkami w księgarni Matras w poszukiwaniu ciekawej lektury na długie jesienne wieczory moją uwagę przykuła pozycja Wydawnictwa Fronda pod tytułem „Geniusz Żydów na polski rozum” Krzysztofa Kłopotowskiego. W zasadzie to nie wiem, czemu akurat ta publikacja przyciągnęła mój wzrok. Autor nie był mi znany z żadnej książki, okładka też nie jest żadnym arcydziełem graficznym. Cóż, więc zadziałało? Nie wiem, ale wiem, że sam chciałbym znać na to pytanie odpowiedz. Z reguły bowiem unikam książek o tematyce żydowskiej z dwóch powodów. Jest to po pierwsze kontrowersyjna literatura i nie raz trąci w niej antysemickimi hasłami. Po drugie, zbyt dużo publikacji poświęconych Żydom traktuje tak naprawdę o Holokauście i II wojnie światowej, czyli czymś, co jest mi całkiem obce. Nie przepadam za II wojną światową, same działania zbrojne i wywiad są godne zainteresowania, ale martyrologia zawsze mnie odpychała, być może po lekturach tj. Medaliony lub Inny świat (chociaż akurat w tej książce jeden wątek – głód i powiązany z nim kanibalizm – stał się moim ulubionym tematem historycznym).

Wbrew jednak mojemu sceptycznemu podejściu do książek o Żydach postanowiłem zakupić wspomnianą pozycję „Geniusz Żydów na rozum polski”. Już pierwsze strony wstępu Rafała Ziemkiewicza potwierdziły, iż wybrałem właściwą lekturę. Oczywiście w moim podejściu do tej książki cały czas starałem się nie myśleć o określonych poglądach nie tylko Ziemkiewicza, ale także, jak się później okazało, autora niniejszego dzieła, pana Kłopotowskiego. Uwolniłem od tego swój rozum i zająłem się, z wielką przyjemnością, czytaniem. Od początku, od pierwszej linijki czytałem „Geniusz Żydów na rozum polski” tak jak dzieci często w szkole recytują wiersz, a więc niemal na jednym oddechu. Doskonały język pracy jest jakby magnesem spajającym czytelnika z tą książką, niepozwalającym się od niej oderwać. Drugim niezwykle ważnym czynnikiem wpływającym na pozytywny odbiór tej publikacji jest nie tyle sposób opisania problemu postawionego przez autora, co dobór argumentów przytoczonych dla obrony wysuniętego projektu. A brzmi on tak:

Rodakom marzącym o większej Polsce rzuciłem więc pomysł, jak można to zrobić. Należy sprowadzić pół miliona Żydów z Izraela. Przyjadą do „ziemi przodków” ze swymi talentami, z pieniędzmi, kontaktami na całym globie i przepotężnym lobby w Waszyngtonie. Rozruszają polską gospodarkę, a gdy zadomowią się nad Wisłą, wtedy wymuszą na USA ochronę bezpieczeństwa naszego kraju, tak jak wymusili ochronę Izraela, czasem wbrew interesom Stanów Zjednoczonych. Tylko w ten sposób Rzeczpospolita może znów zostać mocarstwem regionalnym

i właśnie w potwierdzeniu sensu tego pomysłu Kłopotowskiego przedstawia on całą gamę niezwykle ciekawych danych statystycznych dotyczących Żydów, ich zdolności, osiągnięć. Wszystko to zostało wyjątkowo ciekawie ubrane we wspomniany już przeze mnie „doskonały język”, dzięki czemu czytelnik pochłania kolejne strony za stroną.

Zachwycając się jednak sposobem formułowania myśli przez Kłopotowskiego wcale nie przesłoniło mi to krytycznego spojrzenia na tą publikację, podobnie jak nie stępiło mi rozumu, aby całkiem bez zastanowienia akceptować wszystkie tezy i przekonania autora. Zatrzymam się chwile nad głównym wątkiem tej książki, czyli przekonaniem Kłopotowskiego, że, aby Polska rozwijała się podobnie szybko, jak Izrael czy USA, należy nad Wisłę sprowadzić pół lub kilka milionów Żydów. Pytanie, czy jest to główna myśl autora, bowiem on sam broni się stwierdzając w książce na str. 272

propozycję rzuciłem pół żartem, pół serio. Chciałem uświadomić wszystkim ogrom wysiłków, nakładów, wyobraźni potrzebny do realizacji marzenia o mocarstwie polskim czy tylko państwie suwerennym, a leżącym pomiędzy Rosją a Niemcami.

Może więc ktoś inny stwierdzi, że propozycja Kłopotowskiego to wcale nie propozycja a zwykła hucpa, aby wywołać zainteresowanie potencjalnych czytelników książką, taka autopromocja. Każdy promuje się jak umie, jedni się rozbierają, a inni wkładają flagi państw w psie odchody, słowem dla każdego coś miłego. Ja w każdym bądź razie w ten sposób odbieram „Geniusz Żydów na polski rozum”, iż autor zatroskany o los Polski, stawia do rozważenia problem czy Polsce nie opłaciłoby się, gdyby Żydzi zechcieli wrócić nad Wisłę. Oczywiście nie należy się zgadzać ze wszystkim, co podaje Kłopotowski, ale nie należy również po dwudziestej którejś stronie skreślać go jako antysemity, czy prożydowskiego lobbysty w Polsce. Ktokolwiek sięgnie po tą publikację na pewno się nie zawiedzie, jest ona warta przeczytania, ale pod warunkiem wolnej głowy od natychmiastowego wygłaszania sądów czy negatywnego podejścia do Żydów. Gdy zachowamy granice zdrowego rozsądku lub chociaż namiastkę naukowego podejścia do wysuniętego w książce problemu, to znajdziemy wielką przyjemność w czytaniu niebanalnych argumentów przekonywujących, iż rzeczywiście przyjazd Żydów do Polski by się nam, Polakom, niezwykle opłacał. Na poparcie tej propozycji, jak podałem powyżej, Kłopotowski przytacza cały szereg ciekawostek lub nawet sensacji dotyczących Żydów, ich ogromnej wiedzy, zdolności, która z pewnością według autora, zaowocowałaby także nad Wisłą korzystnie dla Polaków. Żeby nie być gołosłownym przytoczę kilkanaście z owych newsów.

Trochę danych statystycznych

Na początek w skali amerykańskiej. Żydzi w USA stanowią jedynie lub aż 2% obywateli, ale owe 2% mieszkańców przekłada się na 20% profesorów najważniejszych uniwersytetów w całych Stanach, 40% wspólników w najważniejszych kancelariach prawniczych Nowego Jorku i Waszyngtonu, 1/3 składu Sądu Najwyższego, 10% senatorów, ok. 5% posłów Izby Reprezentantów i aż na 400 najbogatszych ludzi w USA 139 to Żydzi.

Równie ciekawie jest w skali globalnej. ¼ 50 najbogatszych ludzi na świecie ma pochodzenie żydowskie, a od momentu ustanowienia Nagrody Nobla od 1901 do 2014 roku 23% ogółu nagrodzonych to Żydzi, co daje wynik 194 laureatów. Z tego najwięcej laureatów żydowskiego pochodzenia otrzymało nagrodę Nobla z ekonomii – 39%, następnie z fizjologii i medycyny – 27% oraz fizyki – 26%. Przy skromnym wyniku polskim, 6 laureatów (Skłodowska-Curie podwójna nagroda), widzimy ogromną dysproporcję między Żydami a Polakami. Tego typu przykładami Kłopotowski udowadnia sens swojego pomysłu. Nie tylko jednak do tego sprowadza się niniejsza książka. Autor podał wykładnię przyczyn tak ogromnego sukcesu na świecie ludności pochodzenia żydowskiego. Opisując te przyczyny sporo miejsca poświęcił wyjaśnieniu roli religii judaistycznej czy postawieniu przez Żydów na kształcenie. Ciekawie brzmią niektóre tezy autora, jak np. o niszczeniu przez chrześcijan przez wieki kodu genetycznego. Wynikało to z tego, iż w chrześcijaństwie najzdolniejsi szli do stanu kapłańskiego i celibat eliminował ich geny z puli najbardziej wartościowych. Podczas, gdy u Żydów było wprost przeciwnie. Tam ojcowie starali się wydawać swoje córki za najbystrzejszych, czyli młodych, dobrze wykształconych po studiach religijnych, rabinów. Chrześcijaństwo w pewnym momencie się rozdzieliło na katolicyzm i protestantyzm, co skutkuje dzisiaj tym, iż katolicy odsiali najlepszy materiał genetyczny, trochę lepiej wygląda to natomiast u protestantów, którzy po reformacji mogli przekazywać swoje geny, no a Żydzi dominują dzisiaj w efekcie we wszystkich niemal naukach, gdyż zawsze priorytetem dla nich było przekazywanie najlepszych genów.

Dla mnie osobiście najlepszym w niniejszej książce było przeczytanie rozważań Kłopotowskiego dotyczących porad jak odnieść sukces, jak zrobić wielką karierę. Na myśli te autor poświęcił aż cały jeden rozdział zatytułowany „Jak zostać mądrym i bogatym” i odnoszą się one do przykładów Żydów, ich życia usianego często pasmem sukcesów i osiągnięć. Tu również czytelnik natrafi na kilka, kilkanaście ciekawych spostrzeżeń, które niejedną osobę zaskoczą, zdenerwują lub po prostu zainteresują. Stwierdzenie,

żeby być mądrym i bogatym, trzeba chcieć. Chrześcijaństwo źle odnosiło się do bogactwa i wiedzy, podczas gdy Żydowi to nie bogactwo przynosiło wstyd, lecz bieda, także umysłowa. A chrześcijaństwo hołubi maluczkich na umyśle i biednych materialnie,

niestety, ale jest w 100 % prawdziwe. Ograniczę się wobec tego jedynie do wymienienia porad opisanych w książce przez Kłopotowskiego, gdyż wyjaśnienie, nawet pokrótce każdej z nich, zajęłoby po pierwsze zbyt dużo miejsca, a po drugie nie chcę wszystkiego zdradzać, tak, aby czytelnicy mieli chociaż trochę nutki niewiadomej czytając tą mega ciekawą pozycję. W skrócie owe rady odnoszą się do tego, co należy robić, aby odnieść sukces i są to:

  1. „ucz się, bo to daje bogactwo”,
  2. „odkładaj nagrodę”,
  3. „dbaj o swoich, a oni zadbają o ciebie”,
  4. „pracuj w wolnych zawodach”,
  5. „bądź zuchwały”,
  6. „bądź wybiórczo rozrzutny, a roztropnie oszczędny”,
  7. „ceń indywidualność, ale zachęcaj do kreatywności”.

 

7 prostych rad, jakże wymownych, niby nic nowego, a jednak robi wrażenie podczas czytania kolejnych stron.

Co myślę o tej książce i kontrowersjach jej autora?

Na koniec chciałbym odnieść się jeszcze do głównej myśli autora, czyli złożonej przez Kłopotowskiego propozycji przyjazdu Żydów do Polski. Ktoś powie, że odpowiadam przewlekle na to, że stosuję wykręt Wałęsy, który mówił jestem za, a nawet przeciw. Osobiście nie popieram propozycji Kłopotowskiego, nawet, jeśliby się opłacała Polsce. Nie chcę nikogo na siłę sprowadzać do Polski, ani Żydów, ani Niemców, ani także Polaków, którzy wyjechali za granicę w celu podjęcia pracy. Z drugiej jednak strony nie jestem za tym, żeby komukolwiek zamykać granicę przed nosem, zarówno przed Żydami, Niemcami, jak i powracającymi Polakami. Moim zdaniem powinien być wybór dla obywateli cywilizowanej Europy czy Ameryki, czy chcą wrócić lub po prostu przyjechać do Polski, czy też nie chcą tego robić. Natomiast w pełni popieram, iż musimy podpatrywać Żydów, uczyć się do nich, ściągać ich najlepszych pracowników, nawet za grube pieniądze, do naszych firm, aby pokazali nam jak należy je prowadzić, jak uczyć się w szkołach i uniwersytetach, pracować lub po prostu żyć, oczywiście selektywnie na zasadzie, że czerpiemy tylko z dobrych rozwiązań, a nie przeszczepiamy na swój grunt wszystko bez zastanowienia. O tym wszystkim jest właśnie książka „Geniusz Żydów na polski rozum”, czyli o Żydach, ich sukcesach, mądrości, kreatywności, a przy tym cała ta wiedza została przełożona na polski rozum, abyśmy mogli, my Polacy, zrozumieć, czemu oni Żydzi, odnieśli taki sukces na świecie, a nas Polaków prawie nie ma w żadnej dziedzinie na wysokich miejscach, chociaż ogromny procent Żydów urodziło się nad Wisłą. Niniejszą książkę serdecznie polecam wszystkim wolnym od kompleksów i uprzedzeń, tym, którzy uważają, iż człowiek powinien się uczyć całe życie z korzyścią dla siebie, ale również tym wszystkim, którzy tacy nie są i tak nie uważają, gdyż może ich ta lektura do czegoś natchnie, bądź czegoś nauczy mądrego.