5 BŁĘDÓW BONY SFORZY W POSTĘPOWANIU WZGLĘDEM SYNA, ZYGMUNTA AUGUSTA

Kochana żona, ukochana mamusia, najukochańsza teściowa. Tak prześmiewczo można ją podsumować. Naprawdę nazywała się Bona Sforza, była Włoszką o gorącym temperamencie, żywiołowości, energiczna, przenikliwa politycznie, przebiegła, zaradna, prawdziwe zwierzę polityczne, później została żoną Zygmunta Starego, a w końcu matką Zygmunta Augusta. Można by wymieniać bez końca jej liczne cechy, z których wieloma nie pogardziłby niejeden młody monarcha sięgający po koronę. W Polsce Bona nie przypadła jednak polskiej i litewskiej szlachcie do gustu nie tylko nadmiernym – jej zdaniem – mieszaniem się Włoszki do polityki i rządzenia państwem, ale też przez błędne wychowanie syna, następcy tronu, jedynego dziedzica dynastii Jagiellonów, Zygmunta Augusta. Jakich to błędów dopuściła się włoska królowa na polsko-litewskim tronie, które to zdaniem historyków walnie przyczyniły się do wygaśnięcia Jagiellonów w Europie Środkowo-Wschodniej?

1.Bona często plotła, co jej ślina na język przyniosła.

 

Publicznie szydziła z Zygmunta Augusta, a nawet ubolewała, że to on akurat, a nie jego starsza siostra, Izabella, urodziła się mężczyzną. Po takich tekstach miłość następcy tronu do matki szybko przeminęła. W sercu następcy tronu pojawił się następnie strach przez Boną, a w końcu gniew, bunt i konflikt podsycany coraz to nowymi sprawami. Raz przerwała dość radykalnie romans Zygmunta Augusta z damą jej dworu (o czym poniżej) nakazując jej wyjazd do Włoch, innym razem doszło między nimi do starcia o nadmierne wydatki następcy tronu na Litwie nad którą objął zarząd. Z czasem pojawił się nowy związek Zygmunta Augusta z Barbarą Radziwiłłówną, co całkiem już zniszczyło więzi łączące matkę z synem. Po jednym z licznych sporów Bony z królewiczem, wyraziła się o nim w negatywny sposób wobec osób postronnych. Stało się to następnie powodem plotek, iż „nie lubi go [Zygmunta Augusta] ona [Bona]. Strach pomyśleć, co takiego plotła w obecności obcych, jeśli posądzali ją współcześni o nielubienie własnego, jedynego syna.

Bona_Sforza_(1491-1558)

Bona Sforza, źródło: pl.wikipedia.org

 

2. Bona nie zaakceptowała żadnego z małżeństw syna, Zygmunta Augusta.

 

Choć królewicz ożenił się trzykrotnie, to jednak jego matce żaden z tych związków nie podobał się. Była zdecydowaną przeciwniczką zarówno pierwszego małżeństwa z Elżbietą, jak i trzeciego związku z Katarzyną, co wynikało z jej poglądów i przekonań politycznych. O ile Zygmunt Stary kierował się w polityce zagranicznej od 1515 roku konsekwentnie polityką zachowania sojuszu z Habsburgami, o tyle włoska pani wprost przeciwnie, zawzięcie zwalczała wpływy austriackiej dynastii w całej Europie, a zwłaszcza Środkowo-Wschodniej. Na drugie małżeństwo swojego syna kochana mamusia zareagowała podobnie, jak jej mąż. Obydwoje uważali potajemny ślub Zygmunta Augusta z Barbarą Radziwiłłówną, wdową po wojewodzie Olbrachcie Gasztołdzie, za karygodny wybryk. Król bardziej rozumnie podszedł do sprawy wysyłając listy do senatorów litewskich, w których wprost zabraniał traktowania nowej wybranki serca swojego syna za władczynię. Bona wprost przeciwnie. Ta stateczna pani, która do tej pory zawsze zachowywała zdrowy rozsądek, tym razem nie potrafiła ukryć rozgoryczenia, lamentu i rozpaczy zaistniałą sytuacją. Wypraszała nawet u Boga kary dla tych z doradców królewskiego syna, którzy przywiedli Zygmunta Augusta do owego ślubu. Był to dla niej swoisty policzek, bowiem w polityce dbała o wzmocnienie pozycji dynastii Jagiellonów, a tymczasem wieloletnie starania diabli wzięli przez działania rozkapryszonego synusia, który nie chciał podporządkować swojego życia państwu i dynastii. Litwa przełknęła jakoś ów mezalians, nie był on w końcu pierwszy ani ostatni, ale problemem okazała się Korona. W Wielkopolsce wrzenie do tego stopnia ogarnęło szlachtę, iż groziła ona nawet rokoszem i detronizacją Zygmunta Augusta. Na temat Barbary krążyły plotki, ploteczki i negatywne opinie o jej niezbyt chlubnym prowadzeniu się, rozpuście z każdym wpływowym politykiem znającym się na łajdactwach. Bona nie zaakceptowała wybranki Zygmunta Augusta do samego końca życia Barbary, nawet, gdy w ostatnich 6-miesiącach ziemskiej wędrówki jej ciało po prostu się rozkładało. Włoszka była więc władczynią z krwi i kości, nieprzejednana do samego końca.

śmierć Radziwiłłówny

Józef Simmler,”Śmierć Barbary Radziwiłłówny”, źródło: http://lubicki.blogspot.com

 

3. Upokarzanie synowej tradycyjnym działaniem Bony.

 

Spektrum politycznych działań Bony było niezwykle szerokie, ale wyjątkowo ukochała sobie trucicielstwo oraz upokarzanie, jako metodę wygrywania lub osiągania tego, na czym jej zależało. Podpaść jej znaczyło tyle, co śmierć, a gdy jeszcze kogoś nie lubiła, to już w ogóle była nieprzyjemna, złośliwa i kąśliwa i chętnie upokarzała taką osobę na każdym kroku. Przedstawicieli dynastii Habsburgów nienawidziła jak nikogo na świecie, toteż skupiła swoją nienawiść konkretnie na własnych synowych pochodzących z Austrii. Pierwszej żony Zygmunta Augusta, Elżbiety, Włoszka wprost nie cierpiała. Z resztą utwierdzał ją w tym przekonaniu sam syn, któremu także zdecydowanie nie przypadła do gustu. Trudno się w sumie dziwić rozpustnikowi, gdyż Habsburżanka była skromna, pobożna, wiecznie czegoś przestraszona i przede wszystkim miała epilepsję, przez co Zygmunt August unikał jej jak ognia. W takiej sytuacji Bona korzystała z okazji, żeby dopiec Elżbiecie. Przy czym królowa nie była zbytnio wybredna i sięgała po każdy dosłownie oręż, nawet sprawy kuchni wchodziły w grę. Zdarzyło się raz, iż w upokarzaniu Habsburżanki Bona posłużyła się … serem parmezanem, będącym przysmakiem Austriaczki. Elżbieta, jako łakomczuch tego sera, chętnie sięgała po smakołyk z kuchni, którą dwory obu kobiet utrzymywały dla oszczędności razem. Pomijając już, iż królowa nie pozwoliła synowej posiadać własnej kuchni i sprawowała nad nią opiekę. Włoszka chcą dokuczyć Austriaczce zabroniła ochmistrzyni wydawania tegoż sera i tak sprawa z pozoru błaha, wpleciona w wojnę między teściową a synową, stała się niebawem międzynarodową i kryzys dyplomatyczny wisiał na włosku. W konflikt o parmezan wmieszał się rezydent cesarski w Krakowie, Giovanni Marsupino i być może sam król, Zygmunt Stary, bowiem jego osobisty bankier dostarczył Elżbiecie ostentacyjnie spore ilości parmezanu.

Bona nie spoczęła jednak w dręczeniu synowej i niebawem wynajdywała kolejne sytuacje i powody do uprzykrzania jej życia. Zrodził się Włoszce w głowie misterny plan zmierzający do unieważnienia małżeństwa syna z Habsburżanką. Iście kochana mamusia i teściowa wynalazła normę prawa kanonicznego, według, której młodzi otrzymali w celu zawarcia ślubu dyspensę rozwiązującą trzeci stopień pokrewieństwa. Tymczasem Zygmunt August i Elżbieta byli ze sobą spokrewnieni w drugim stopniu. Być może intryga Bony powiodłaby się, gdyby w sprawę nie wmieszał się sam cesarz Ferdynand, który wystarał się o nowa dyspensę papieską naprawiającą błąd.

Różne inne uszczypliwości można by mnożyć. Mianowicie, Bona nie wręczyła po ślubie młodej parze tradycyjnego prezentu. Prawdopodobnie zabroniła również siostrom Zygmunta Augusta rozmawiać z bratową, przez co Jagiellonki zwyczajnie ostentacyjnie ją ignorowały. Pojawienie się drugiej królowej na dworze wawelskim skutkowało powstaniem odpowiedniego nazewnictwa. Elżbietę nazywano „młodą królową”, a Bonę od momentu przyjazdu Austriaczki do Polski … „starą królową”. Tytuł taki nie przypadł naturalnie Włoszce do gustu, ubodło ją to do żywego, biorąc pod uwagę, iż wolała dla siebie tytulaturę „wielka królowa”.

4. Ukierunkowanie Bony jedynie na synusia.

 

Żeniąc się z Boną król Zygmunt Stary oczekiwał tylko od niej jednego – potomstwa, a wśród niego upragnionego syna. Nie potrzebował więc pomocy w rządzeniu państwem, nie oczekiwał od młodej Włoszki pomnażania majątku, mecenatu kultury, znajomości sztuki, wniesienia posagu do małżeństwa. Nic z tego nie interesowało Jagiellona poza następcą tronu. Królowa spisała się pozytywnie, obdarzyła męża gromadką dzieci, w tym czterema córkami oraz jedynym synem Zygmuntem Augustem. Bona miała szansę urodzić jeszcze jednego syna, dzięki czemu o wiele bardziej wzmocniłaby swoją pozycję w kraju, ale przez nieszczęśliwy wypadek na polowaniu w Niepołomicach na niedźwiedzia, królowa powiła noworodka przedwcześnie. Malec, Wojciech Olbracht, zrodzony w piątym miesiącu ciąży nie przeżył i w ten sposób odeszła w zapomnienie ostatnia szansa na powiększenie królewskiej rodziny. Bona, która miała wtedy 33 lata, nigdy więcej nie zaszła już w ciążę, co w decydujący sposób wpłynęło na jej nastawienie do jedynego dziedzica korony, Zygmunta Augusta. Stał się on, będąc nadzieją dynastii Jagiellonów, zwłaszcza po śmierci Ludwika Jagiellończyka pod Mohaczem w 1526 roku, obiektem chorobliwej lub nawet niezwykle zaborczej miłości Bony. Nagle wszystko zostało zepchnięte przez Włoszkę na dalszy plan, liczył się jedynie syn, następca tronu, dziedzic korony. Bona tak bardzo ukierunkowała się na syna, iż to ona, a nie Zygmunt Stary i jego współpracownicy, zajmowała się wychowaniem i edukacją Zygmunta Augusta.

Zygmunt Stary

Zygmunt Stary, źródło: http://www.polskieradio.pl

 

5. Chorobliwa i zaborcza miłość Bony do Zygmunta Augusta przyczyną jego zaniedbanej edukacji i syfilisu.

 

Mimo, iż Bona była niezwykle przenikliwa, zapobiegliwa, miała zmysł polityczny i zdolność przewidywana skutków działań, to jednak dopuściła się dwóch bardzo poważnych błędów. Pierwszym jej błędem było zaniedbanie zapewnienia Zygmuntowi Augustowi odpowiedniego wykształcenia do rządzenia państwem. Być może wynikało to z faktu, że był on jedynym następcą tronu i korona tylko jemu należała się bezwzględnie. Idąc tym tokiem myślenia Włoszka mogła uznać, iż syn zdobędzie odpowiednią wiedzę samodzielnie, niejako z otoczenia. W ówczesnym wychowaniu synów monarchów obowiązywała zasada, iż pod opieką matki byli dość krótko. Z kolei w przypadku młodego Jagiellona wyjątkowo pozostawał dłuższy czas pod opieką Bony oraz dam jej fraucymeru i to w dodatku pod nieobecność rówieśników z rodów magnackich. Tych, bowiem w otoczeniu królewskiego syna, było jak na lekarstwo. Takie środowisko miało oczywiście swoje prawa i reguły, co przełożyło się na nietypowe wychowanie Zygmunta Augusta. Przyzwyczajony już od wczesnych lat do spełniania każdej zachcianki, pozostał taki aż po lata dorosłe! Edukacja, jaką odebrał, była wpajana przy okazji zabaw. To wszystko przełożyło się na idiotyczne argumentowanie przez Zygmunta Augusta będąc już monarchą „ja tak chcę” i koniec kropka, nie podlega to jakiejkolwiek dyskusji. Próżno też szukać u młodego następcy tronu wiedzy wojennej, czyli takiej, która wytrawnemu monarsze mogła się bardzo przydać w prowadzeniu polityki zagranicznej. Życie „w Krakowie wśród grona niewiast wśród śpiewów i pląsów” doprowadzało szlachtę do szewskiej pasji, wzburzenia wywołanego tym, iż ich przyszły król zamiast przyuczać się do kierowania państwem, rozszerzania wpływów dynastii Jagiellonów, trwonił czas na zabawach, przyjemnościach życia w otoczeniu dam z fraucymeru swojej matki. Gdy w 1538 roku była okazja ku temu, żeby Zygmunt August pod okiem wytrawnego wojownika hetmana Tarnowskiego wziął udział w wyprawie przeciwko Wołochom i poznał zapach prochu strzelniczego oraz szczęk zbroi, to ponownie Bona dała znać o sobie. Ciągłe lamenty wysuwane do Zygmunta Starego zadecydowały o powrocie królewicza zanim tak naprawdę na dobre zaczął wyprawę. I komu tu przyznać rację, wszak po części oboje ją mieli? Bona troszczyła się o jedynego następcę dynastii Jagiellonów a król Zygmunt Stary chciał żeby jedyny dziedzic korony znał się na sztuce wojennej i rządzeniu krajem.

Trzymając Zygmunta Augusta niejako pod kluczem Bona, oprócz zaniedbań z jej strony względem edukacji syna, dopuściła sią także wyrobienia w nim lubieżnych nawyków. Królewicz, będąc stałym bywalcem na matczynych pokojach pełnych gorących Włoszek, dość wcześnie przeszedł inicjację seksualną. Matka, która oplotła syna tak chorobliwą miłością, powinna zadbać o pierwsze uciechy seksualne z jakąś młodą niewinną, niedoświadczoną dziewczyną, niemającą pojęcia o sztuce ars amandi. Tymczasem Bona pozwoliła, aby został wprowadzony w tajniki miłości przez doświadczoną kobietę Dianę di Cordona. On miał lat 17, ona 38, spora różnica wieku dla kogoś, kto poznaje sztukę kochania, kto odbiera w tym temacie pierwsze szlify. Zapytacie, jak to się ma do błędu Bony, do tego, iż jej chorobliwa miłość stała się przyczyną wygaśnięcia Jagiellonów? Otóż, Diana di Cordona, chorowała na syfilis, a utrzymując długo związek z Zygmuntem Augustem w krakowskiej kamienicy przy Floriańskiej, zdążyła go zarazić tą dolegliwością. Bona naturalnie nie znała tak intymnej sfery prywatnej każdej damy dworu, ale jako doświadczona matrona mogła wziąć pod uwagę, iż taki nietypowy związek jej syna z chętnie romansującą Włoszką, nie przyniesie nic dobrego. Następca tronu zaraził się syfilisem, a ten z kolei stał się przyczyną jego późniejszej bezpłodności. Historycy podają czasem inną wersję wydarzeń, jeszcze bardziej niekorzystną dla Bony. Według niej królowa akceptowała romans z Dianą di Cordona, chciała, żeby ukochany syn wyszumiał się w młodości, a nawet miała mu sama podsunąć ową dzierlatkę byle tylko zatrzymać go w Krakowie przy sobie. Taki obrót sprawy obarczał pełną winą Bonę, zgodnie z tą wersją wydarzeń królowa przez swoją chorobliwą i zaborczą matczyną miłość do syna wpłynęła na koniec dynastii Jagiellonów, doprowadzając po części nieświadomie, ale jednak, do bezpłodności Zygmunta Augusta.

 

 

Przeczytaj o następcy Zygmunta Augusta na tronie państwa polsko-litewskiego – Henryku Walezym o tym jakie miał gusta i zwyczaje.