Któż z nas rodziców nie lubi książek ze szczęśliwym zakończeniem, gdzie bohaterowie po licznych perypetiach, powracają do domu z uśmiechem na ustach? Chyba każdy, a gdy jeszcze treść książki przekazuje właściwe wartości dla dziecka, to już w ogóle jest super. Z taką właśnie świetną publikacją dla dzieci i młodzieży mamy do czynienia w przypadku dzieła Grażyny Bąkiewicz pt. „Mieszko, ty wikingu!”. 

 

 

Waszym zdaniem, czy facet po trzydzieste czytający książkę dla dzieci i młodzieży (powiedzmy do lat 14-stu) w porze szczytu w warszawskim metrze, jest śmiesznym widokiem ? Ja tak myślałem do czasu, gdy sięgnąłem po dzieło Grażyny Bąkiewicz z serii Ale historia… pt. „Mieszko, ty wikingu!” Po jego przeczytaniu doszedłem do zupełnie nowego wniosku, że czemu mam się wstydzić obcowania z historią za pomocą lektury dla dzieciaków, skoro jest to fenomenalna pozycja na polskim rynku wydawniczym.

Podstawowe informacje o książce

Autor: Grażyna Bąkiewicz

Tytuł: „Ale historia… Mieszko, ty wikingu!”

Wydawca: Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Miejsce i rok wydania: Warszawa 2015

Liczba stron: 219 [5] s.

 

Publikacja Grażyny Bąkiewicz okazała się dla mnie doskonałą rozrywką. Umożliwiła mi obcowanie z historią poprzez wplecionych w treść wiele wątków i ciekawostek z historii Polski. Udało się to zrobić autorce za sprawą niezwykle przemyślanej budowy dzieła, które oparte zostało na szkolnych realiach grupy uczniów zgrupowanych wokół specyficznego nauczyciela historii, pana Cebuli. Zaproponował on dzieciom całkowicie nowa formułę zajęć lekcyjnych polegającą na przenoszeniu się w czasie i przestrzeni w celu rozwiązania postawionych zadań. W ten sposób towarzyszymy podopiecznym pana Cebuli w różnych perypetiach, których doświadczają w trakcie swoich podróży. Bohaterami wszystkich dotychczasowych części są Aleks, Słoniu, Witek, Ola, Gruby oraz Zuzka, ale w każdej z części jedna z wymienionych osób odgrywa główną rolę. W pierwszej części wybija się Aleks. Wokół niego toczy się cała historia. Natomiast w szóstej części pt. „Mamy niepodległość!”, którą także przeczytałem, pierwsze skrzypce grała Ola. Dzięki takiemu rozwiązaniu czytelnicy mogą zaznajomić się bliżej ze wszystkimi bohaterami klasy pana Cebuli poznając ich zarówno mocne, jak i słabe strony.

 

 

Treść książki

Pierwsza część, czyli „Mieszko, ty wikingu!” została poświęcona podróży do czasów Polski wczesnopiastowskiej. Konkretnie szóstka wymienionych bohaterów przenosi się w czasie do roku 990, będącym w zasadzie ostatnim akordem panowania Mieszka I. Czytelnicy poznają kraj Polan, jego sposób funkcjonowania, sprawowania władzy, zarządzania gospodarką, a wszystko to w związku z realizacją zadania, które otrzymali od swojego nauczyciela. Uczniowie mieli dowiedzieć się, kim był Mieszko, Wikingiem czy Słowianinem. Z pozoru jedynie mało znającym się na tematyce, może wydawać się to zadanie błahym i łatwym. W istocie jednak stanowiło ono sporą zagwozdkę dla dzieci, a gdy do tego doszedł problem z handlarzami niewolników, w ręce których wpadła czwórka z sześciu bohaterów, to zadanie urosło do rangi arcytrudnych.

 

 

Całe spektrum zalet

Bez wątpienia książka „Mieszko, ty wikingu!” jest dziełem interesującym dla młodego czytelnika, napisanym w ciekawy sposób. Grażyna Bąkiewicz z humorem przekazuje mnóstwo faktów historycznych i ciekawostek, które wplecione w treść książki lub grafiki, stanowią ogromne źródło wiedzy. Wspomniałem o funkcjonowaniu państwa, sprawowaniu władzy, czy zarządzaniu gospodarką, ale są to tylko ogólne hasła. W praktyce dzieci czytając książkę Bąkiewicz mogą poznać tematykę znacznie szerzej. Pojawiają się w tej publikacji ważne hasła czy postacie, które poznawane są w szkole już na etapie edukacji podstawowej. Są to niewolnicy, ludność służebna, wojowie, drużyna, słowiańskie wierzenia, ale także postacie historyczne tj. Mieszko I, Bolesław chrobry, Wichman, Teofano, Otton III, Ruryk i wielu innych.   

 

 

Dla zainteresowanych historią jest to doskonała pozycja do dalszego rozwijania wiedzy historycznej, utrwalania tego, co już czytelnik wie, obcowania z historia poprzez lekturę z wymyśloną fabułą. Tekst napisany przystępnym językiem wzbogacają ilustracje Artura Nowickiego i specjalistyczne grafiki zasypujące czytelnika frapującymi ciekawostkami ze świata historii. O wielu wymienionych tam faktach, z racji przeładowania materiałem podstawy programowej, coraz rzadziej się mówi w szkole podstawowej, a już tym bardziej liceum. Z tego powodu książka Grażyny Bąkiewicz stanowi pewną formę przypomnienia tego, co dawniej uczono w szkole. Zachęcam do przeczytania nie tylko książki „Mieszko, ty wikingu!”, ale również pozostałych części. Zarówno tych, co już powstały, jak także tych, nad którymi obecnie pracuje autorka, o czym wspomniała w trakcie Targów Książki Historycznej w Warszawie w grudniu ubiegłego roku. Seria Ale historia… będzie doskonałą rozrywką dla dziecka w wolnym czasie, źródłem wiedzy oraz kreatywną formą rozwijania wyobraźni.

 

 

Zobacz także inne recenzje książek historycznych: