Wczesna młodość, ach, co to były za czasy, chciało się być policjantem, strażakiem i takie tam inne wykonywać zawody. Wśród nich przewijało się podróżowanie. Któż nie chciał nigdy odkrywać nieznane, dotrzeć tam, gdzie nigdy żaden człowiek nie postawił swojej stopy. Takie miałem marzenia, ponoć czasem się spełniają, więc z pewnością wszystko jeszcze przede mną. Na razie jednak powodowany jesienną melancholią postanowiłem sięgnąć po książkę dla dzieci ze wszech miar realizującą moje dziecinne marzenia związane z podróżami.

Pierwszy raz od wielu lat przeczytałem książkę inną niż historyczna, bądź politologiczna, ale nie zdradziłem swoich zainteresowań. Co to, to nie! Przeczytałem „Afrykę Kazika” Łukasza Wierzbickiego. Dzieci w mojej szkole zachwycały się tą lekturą, ja sam do tej pory znałem ją z pobieżnego przejrzenia, opowiadań uczniów o niej, a przede wszystkim fenomenalnych spotkań autorskich organizowanych z autorem w zeszłym roku szkolnym w mojej szkole. Czemu sięgnąłem po tą publikację? Nie jest to tylko i wyłącznie fikcja literacka, książka ta ma solidną podstawę historyczną w postaci słynnej wyprawy Polaka, Kazimierza Nowaka, który w latach 1931-1936 przemierzył Czarny Ląd rowerem, konno, wielbłądem, łodzią i pieszo. Z tych właśnie względów zapragnąłem przeczytać książkę Pana Wierzbickiego, dla realizacji marzeń, na razie przez książkę –Też tak czasem robicie, że czytacie coś, co chcielibyście zrealizować w życiu? – oraz zapoznania się z losami naszego słynnego podróżnika, Kazimierza Nowaka.

„Afryka Kazika”, wydana nakładem Wydawnictwa Bis, jest niezwykle barwną książką dla dzieci. Barwną zarówno dzięki interesującej treści, jak również z powodu świetnych ilustracji prezentowanych w każdym rozdziale. Już od pierwszych zdań przemierzamy, w 100 % tego słowa znaczeniu, Afrykę z Kazikiem. Dzielimy jego losy, smutki i radości, poznajemy razem z nim niezbadane ostępy Czarnego Lądu, tubylców przyjaźnie nastawionych do białego, nieznanego im wcześniej człowieka. Razem wejdziemy po śnieg na Ruwenzori, przestraszymy się lwa czy hipopotama, schronimy przed komarami, odpędzimy złodziei, uratujemy przed wężem pieska należącego do małego chłopca, razem wreszcie zapadniemy się w bagnie, aby następnie z niego uwolnić i sprawdzimy, czy ludożercy naprawdę jedzą ludzi o białym kolorze skóry. Czytając tą książkę można do tego stopnia wczuć się w rolę podróżnika, iż kończąc ostatnie strony będziemy chcieli powtórkę z rozrywki. Takie właśnie określenie należy stosować do tej lektury, świetna rozrywka dla dzieci i młodzieży, ale także dorosłych. Tak, tak dorosłych również. Przystępny język, liczne ilustracje, frapujące opisy dostarczą najmłodszym czytelnikom pokłady ogromnej przyjemności, natomiast dla dorosłych będą świetnym wstępem do ponownego przeżycia losów Kazimierza Nowaka w książce tegoż podróżnika pt. „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”. W książce tej jest wszystko to, co powinno się znaleźć w każdej powieści. Przygoda, wartka akcja, szacunek do przyrody i drugiego człowieka. Znajdziemy w niej treści, jakie – moim zdaniem – każdy rodzic powinien przekazywać swojemu dziecku. Śmiało każdy czytelnik może udać się do księgarni lub zakupić przez Internet w ciemno tą książkę, gdyż jest ona tego warta. To, co dodatkowo utwierdziło mnie w pozytywnej opinii do „Afryki Kazika”, to mapa, która jest przymocowana do okładki każdego egzemplarza. Dzięki niej, każdy mały obieżyświat zagłębiając się w kolejne przygody Kazika będzie mógł na bieżąco śledzić drogę przebytą przez Nowaka w Afryce. Trochę kreatywności rodzica i może wyjść z tego studiowania mapy niezwykle pożyteczna dla dziecka zabawa edukacyjna przygotowująca malucha do wypraw geograficznych, poznawania nieznanego, a przede wszystkim zaowocować w szkole. Jedynym minusem tej lektury, jeśli w ogóle tak można powiedzieć o „Afryce Kazika”, jest to, że chcielibyśmy, aby była dłuższa, znacznie dłuższa niż ponad 160 stron szalenie interesującego tekstu Łukasza Wierzbickiego. Dla dzieci i młodzieży „Afryka Kazika” będzie nie lada gratką, dla dorosłych wspomnieniem młodzieńczych pragnień o podróżach, ale polecam ją serdecznie wszystkim kochającym wyprawy, nieznane lądy i dzikie zwierzęta. W końcu któż nie chciałby na moment zrealizować swojego marzenia i wcielić się w rolę włóczykija.

Chętnych odsyłam do innych recenzji książek świetnego pisarza książek dla dzieci i młodzieży Łukasza Wierzbickiego Machiną przez Chiny oraz Wyprawa niesłychana Benedykta i Jana.