Jeżeli wróg ma dwa razy silniejszą armię od mojej, to jak go pokonać? Jeżeli wróg ma flotę, a ja jej nie mam, to, w jaki sposób zaatakować jego ziemie? Jeżeli mam skromne siły oblężnicze, a nieprzyjaciel zamknął się za potężnymi murami, to jak zdobyć gród, w którym się schronił? Tego typu rozważania od wieków nurtowały władców i ich dowódców na całym świecie. Pod każdą szerokością geograficzną wszyscy, którzy prowadzili wojnę, chcieli zwieść przeciwnika lub uzyskać nad nim przewagę i go pokonać. W związku z tym poszukiwali tego czegoś, co równoważyło im dysproporcje sił lub dawało wspomnianą przewagę. Tym elementem był podstęp.

0004M1QHDOAGCF35-C116-F4

Rozważania o podstępie lub fortelu w średniowieczu

Zagadnienie podstępu lub fortelu jest niezwykle interesującym aspektem wojny w dziejach ludzkości. Jest to specyficzny rodzaj oszustwa, zmierzający do uzyskania przewagi nad przeciwnikiem. Na długo przed narodzinami Chrystusa stosowano już podstęp, zarówno na wojnie, jak i w innych okolicznościach, w których jedna strona chciała zdobyć przewagę nad drugą. Szerzej jednak nad tym problemem pochylili się dopiero wybitni myśliciele w średniowieczu.

To wtedy właśnie wybitni uczeni reprezentujący Uniwersytet Jagielloński, Stanisław ze Skarbimierza i Paweł Włodkowic, poruszyli zagadnienie podstępu. Ich opinie zostały przedstawione w traktatach poświęconych wojnie sprawiedliwej lub niesprawiedliwej, aczkolwiek już przed nimi swoje zdanie wyrażali w tym temacie przedstawiciele polskiej historiografii średniowiecznej, Gall Anonim oraz Mistrz Wincenty Kadłubek. Ich stosunek do podstępu był odmienny w pewnych kwestiach, chociaż zgodnie uznawali, iż wymagał on inteligencji, przemyślności.

Podstęp lub fortel a Wikingowie

Bez względu jednak na to, czy podstęp był „godziwy”, czy posługiwanie się nim przynosiło chwałę, czy był „usprawiedliwiony” np. wobec pogan, ale już nie chrześcijan, z fortelem polegającym na zwodzeniu przeciwnika należy szczególnie łączyć Wikingów. Ludy Północy nie tylko były znane z podstępów, ale przede wszystkim uznawały tego typu oszustwo wojenne za powód do dumy. Przybierało to nieraz do tego stopnia rozmiary, iż sławiono ich podstępy w sagach. Znany polski XIX-wieczny historyk badający wikińskie fortele, Karol Szajnocha, podsumował ich pomysłowość stwierdzając, że

prawie każda wyprawa normańska odznaczała się pewnym dowcipnym, a szczęśliwym podstępem, jak na przykład pokrajanej w pasy skóry wołowej, zmyślonego zgonu i pogrzebu dowódcy, rozsianych po ziemi gwoździ, osłanianych gałęziami czółen, podwierconych skrycie okrętów, poustawianych w szeregu trupów, roznoszących pożogę wróblów, pokrytych murawą lochów. Jeden i ten sam fortel powtarzali Normanowie z dziwną zuchwałością po kilka razy w odległych od siebie krajach

Wspomniani Gall Anonim i Wincenty Kadłubek sporo miejsca poświęcili w swoich dziełach opisywanemu tutaj zagadnieniu. Być może dynastia Piastów przez swoje niesłowiańskie, a właśnie skandynawskie pochodzenie, tak chętnie stosowała podstęp, co następnie znalazło odzwierciedlenie w częstych wpisach w kronikach obu autorów opisujących początki Polski. W każdym bądź razie wiele z tych wikińskich forteli na stałe wpisało się w arkana sztuki wojennej będąc chętnie wykorzystywanymi w działaniach zbrojnych aż po współczesność. Genezy wielu z nich nie da się ze stu procentową pewnością stwierdzić, czy były owocem myśli wojennej Wikingów, czy też zapożyczeniem przez nich od wcześniejszych w historii ludów. Przedstawiam jednak kilka z nich szerzej, nie uwierzycie jak wiele forteli wojennych było już z powodzeniem stosowanych w walce w średniowieczu np. przez Wikingów.

  1. Ptaki roznoszące pożar – ulubiony podstęp Wikingów. Polegał na tym, że aby uzyskać przewagę nad oblężonym, zmusić go do kapitulacji, otworzenia bram grodu lub zamczyska, często chwytano ptaki np. gołębie tam mieszkające. Następnie przymocowywano do nich płonące tasiemki, po czym wypuszczano ptaki na wolność. Ptaki, wracając do rodzinnych gniazd, wywoływały pożar w obleganym mieście. W ten właśnie sposób słynny wikiński wojownik z XI wieku, Harald III Srogi, zwany Hardrada, późniejszy król Norwegii, zdobywał twierdzę na Sycylii, chociaż nie jest on autorem tego podstępu, który z powodzeniem był już stosowany przynajmniej w VIII wieku. Motyw ten został np. wykorzystany w „Starej baśni” traktującej o początkach państwowości polskiej przez Piastuna w walce z księciem Popielem.
  2. Podrzucanie za mury obleganej twierdzy innych zwierząt niż ptaki – były to często koty, i również z płonącą tasiemką lub roznoszące jakąś zarazę. W 1514 roku ponad 400 kotów zrzuciły wojska moskiewskie na oblegany przez nie Smoleńsk w ramach jednoczenia ziem ruskich. Akurat wtedy broń ta nie przyniosła sukcesu, ale głód zadziałał już na obrońców jak najbardziej.
  3. Głód – wywołany w opisie poprzedniego podstępu. Był to fortel nie do końca „chlubny”, ale nad wyraz skuteczny. Załoga grodu, zamku lub wojska otoczonego przez nieprzyjaciela w polu bitewnym, była pozbawiona kontaktu na zewnątrz. Oblężone wojsko, pozbawione dostępu do żywności, zaopatrzenia w postaci amunicji, z czasem traciło morale, chęci do walki, a także, co najważniejsze, siły. Trudno walczyć jedząc jedynie zastępcze produkty typu świece, paski, korzonki itp. z przeciwnikiem w pełni odżywionym, zwłaszcza, gdy nie wie się, czy nadejdzie pomoc w postaci odsieczy. Przykładów tego typu oblężeń zakończonych kapitulacją z powodu wzięcia twierdzy głodem znajdziemy w historii całe mnóstwo. Dla nas Polaków najbardziej wyrazistym przykładem było oblężenie Kremla w 1611-1612 roku przez wojska rosyjskie, które zakończyło się kapitulacją polskiej załogi wykończonej skrajnym głodem.
  4. Wiedza dotycząca religii chrześcijańskiej – Wikingowie niezwykle często korzystali przy napadach na opactwa i inne ośrodki religijne ze swojej wiedzy i obserwacji dotyczących religii chrześcijańskiej. Przypuszczali np. ataki na dane zgromadzenie podczas rezurekcji lub innej uroczystości religijnej, gdy wiedzieli, iż pojawią się na niej możni i wpływowi zakładnicy, którzy nie usłyszą ich kroków z powodu odgłosu dzwonów.
  5. Udawanie umierającego pilnie potrzebującego chrztu lub mszy – ciekawym i wymagającym nie lada sprytu była metoda pilnego zapotrzebowania na chrzest lub mszę świętą. To również był jeden z chętniej wykorzystywanych forteli przez Wikingów w wiekach średnich. Skandynawowie głosili, że ich wódz jest śmiertelnie ranny i pragnie przyjąć chrzest (lub wziąć udział we mszy świętej już po ochrzczeniu). Następnie łatwowierni mieszkańcy otwierali bramę, pozwalali wejść rzekomo umierającemu wodzowi wraz z bezbronną obstawą, po czym umarlak „cudownie” ozdrawiał, zaś jego druhowie sięgali po broń ukrytą w jego noszach. Tak wpuszczony naiwnie „koń trojański” okazywał się w praktyce śmiertelnym zagrożeniem dla mieszkańców.

Oba podstępy, tutaj wymienione, jako 4 i 5, zostały wykorzystane przy produkcji kasowego serialu „Wikingowie”, jako metody uzyskania przewagi nad przeciwnikami przez głównego bohatera Ragnara Lothbroka i jego towarzyszy. Po części metoda ta przypomina znaną taktykę z „Iliady” Homera, gdzie opisane zostały czyny Greków zdobywających za pomocą wspomnianego „konia trojańskiego” miasto Troję. Pomysł miał poddać najmądrzejszy i zarazem najsprytniejszy król grecki, Odyseusz, za co miała go spotkać kara bogów w postaci utrudnionego, gdyż aż 10-letniego, powrotu do domu.

  1. Rozdzielenie sił – o tym podstępie w swojej kronice wspomina Gall Anonim. Donosił kronikarz, iż użył tego fortelu żyjący na przełomie XI i XII wieku ks. Polski Bolesław Krzywousty w walce z pogańskimi Pomorzanami. Podstęp polegał na rozdzieleniu swych sił. Główna część skupiała przeciwnika w całości na sobie, pozorując jedynie swój atak, gdy tymczasem druga część armii, zazwyczaj dużo słabsza liczebnie, nacierała na wroga od tyłu. Nie zawsze dawało to upragnione zwycięstwo, ale przeważnie atak z zaskoczenia od tyłu wprowadzał w szeregach nieprzyjaciela panikę i przerażenie. Taki stan zazwyczaj kończył się rozpierzchnięciem sił wroga w bezładzie. W przypadku wspomnianego Krzywoustego fortel został zastosowany na jego polecenie przez wojewodę Skarbimira i w pełni się powiódł w walce z Pomorzanami.
  2. Użycie zakładników, jeńców, jako tarczy – często podczas oblężeń napastnik stosował fortel polegający na osłanianiu swoich żołnierzy, machin oblężniczych jeńcami, zakładnikami pochwyconymi przez swoje wojsko. Zazwyczaj oblężonych brano w niewole podczas rekonesansu lub negocjacji. Z tego podstępu skorzystał cesarz Henryk V podczas najazdu na Polskę w roku 1109. W trakcie oblężenia Głogowa Henryk V podczas rokowań z oblężoną załogą schwytał zakładników, których kazał następnie przywiązać do machin oblężniczych. Fortel ten był obliczony na zmuszenie załogi Głogowa do kapitulacji, gdyż nie mogłaby się bronić nie narażając na ostrzał swoich pobratymców. Ostatecznie jednak Głogowianie odparli szturm sił niemieckich, podczas którego z pewnością zginęło wielu z ich braci, wykorzystanych, jako zasłona.

Ten fortel równie ochoczo stosowali w walce Wikingowie, z czego chętnie skorzystali w serialu „Wikingowie” producenci.

  1. wilcze doły lub inne polowe fortyfikacje tego typu – były to zamaskowane rowy, które niekiedy wypełniano palami ostro zakończonymi, ubitymi pionowo w ziemię. Celem zastosowania tych fortyfikacji było powstrzymanie jazdy przeciwnika poprzez wpadnięcie do dołu lub jej chwilowe zatrzymanie, dzięki czemu możliwe byłoby jej ostrzelanie z łuków, kusz lub artylerii. Wilcze doły zostały zastosowane 15 lipca 1410 roku w bitwie pod Grunwaldem przez Krzyżaków przeciwko wojskom polsko-litewskim, ale nie odegrały zbyt wielkiej roli w przełożeniu na wynik bitwy. Podobnie wykorzystano ten fortel w bitwie pod Borodino w 1812 roku przez Rosjan przeciwko jeździe napoleońskiej.

dach

Kilka interesujących forteli zrodziło się już w starożytności. Przedstawiam dwa moim zdaniem najciekawsze.

  1. Przepuszczanie ataku sił wroga poprzez rozproszenie, a następnie szybkie zwieranie szyków – ten fortel wojenny opiszę na konkretnym przykładzie chyba najbardziej wyrazistym. W bitwie pod Zamą w 202 r. p.n.e. na afrykańskiej ziemi starły się wojska Rzymu i Kartaginy. Dowodzący siłami kartagińskimi, będący bratem naczelnego dowódcy Hannibala, przy pomocy słoni atakował rzymskie manipuły. Rozpraszały się one w taki sposób manewrując, żeby uniknąć uderzenia słoni kartagińskich, a następnie zwierały swoje szyki atakując piechotę Hannibala. Podstęp ten sprawdził się doskonale i przyniósł Rzymianom upragnione od lat zwycięstwo nad Kartaginą. Pozwolił bowiem uniknąć na początku bitwy rozbicia przez słonie, a co się z tym wiąże uniknąć paniki i rozprzężenia wśród rzymskich legionistów.
pobrane z: www.imperiumromanum.edu.pl

pobrane z: www.imperiumromanum.edu.pl

  1. Ograniczenie liczebności przeciwnika poprzez wydanie bitwy w trudno dostępnym miejscu – w niejednej bitwie o wyniku starcia decydował odpowiedni wybór miejsca bitwy. Można zaryzykować stwierdzenie, iż stanowiło to bodaj połowę sukcesu. Trudno sobie w końcu wyobrazić, żeby mały oddział wydał bitwę potężnej liczebnie armii na rozległej równinie. Wynik takiej bitwy byłby z góry do przewidzenia. Silna liczebnie armia starłaby na proch niewielki kontyngent wojska, ponieważ w jednym momencie mogłaby w pełni wykorzystać walor swojej liczebności. W takich sytuacjach już od starożytności stosowano pewne rozwiązanie – niwelowanie dysproporcji ilościowej poprzez odpowiedni wybór miejsca starcia. Na przykładzie dwóch bitew z 480 r. p.n.e. między Grekami a Persami w wąwozie Termopilskim oraz w starciu morskim pod Salaminą doskonale sprawdził się ten podstęp. Grecy zdając sobie sprawę z ogromnej przewagi liczebnej Persów zdecydowali się na taktykę defensywną skupioną na rozstawieniu swoich wojsk w miejscu trudno dostępnym, ograniczającym liczebność przeciwnika, żeby ten nie mógł wykorzystać swojej przewagi ilościowej. W pierwszej z wymienionych bitew w wąwozie Termopilskim Grecy zajęli pozycje obronne. Było to wąskie przejście między Tesalią a Grecją Środkową, które zniwelowało w ogromny sposób dysproporcje greckich sił w stosunku do Persów. Nie mogli oni w tak wąskim przejściu wykorzystać swojej liczebnej przewagi, co przekładało się na wzrost szans Greków na zwycięstwo. Byli oni lepiej wyszkoleni, a ich dowódcy doświadczeni. Wynik ostateczny tej bitwy był wprawdzie niekorzystny dla Greków, ale wynikało to ze zdrady jednego z nich, a nie samego starcia zbrojnego. Zdrajca umożliwił Persom obejście greckich pozycji obronnych przez wskazanie górskiej ścieżki, ale przykład tej obrony jest godny pochwały biorąc pod uwagę, iż przez trzy dni mniej liczne siły greckie prowadziły walkę z Persami jak równy z równym.

bitwa-pod-salamina-ii-faza-bitwy_69421

Kolejna bitwa roku 480 p.n.e. między Grekami a Persami jest już przykładem skutecznego w pełni wyboru miejsca bitwy. Dowodzący flotą grecką wybitny polityk ateński, Temistokles, skłonił podstępem króla perskiego Kserksesa do wydania bitwy Grekom w wąskiej cieśninie w pobliżu Salaminy, gdzie Persowie nie mogli wykorzystać całej liczebności swojej armii. Brak miejsca w cieśninie skutkowało, że jedynie ograniczona ilość perskich okrętów mogła brać udział w starciu, podczas, gdy cała reszta oczekiwała na włączenie się w walkę. Fortel ten był niezwykle skuteczny i przyniósł Grekom zwycięstwo. Ich okręty były zwrotniejsze, dzięki czemu Grecy dokonali abordażu pozbawiając Kserksesa ok. 200 trier. Brak dostatecznych sił morskich sprawił, że król perski nie był w stanie w dalszym ciągu zaopatrywać całości swoich wojsk, co zmusiło go do odesłania znacznej ich części do Azji Mniejszej i wpłynęło negatywnie dla Persji na całościowy wynik wojny.

 

Jeśli jesteście zainteresowani tematyką głodu, to zachęcam do zobaczenia Polak i jego rewolucja w kuchni